Wybrane artykuły
Żyć kerygmatem
O. Tomasz Bujarski SVD w czasie „ewangelizacji Budapesztu”, 2007 r. (fot. archiwum Tomasza Bujarskiego)
Tekst z numeru 5/2026
Z o. Tomaszem Bujarskim SVD, przełożonym Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego, rozmawia Patryk Lubryczyński
Patryk Lubryczyński: Jak Ojciec zareagował, gdy dowiedział się o wyborze na prowincjała?
O. Tomasz Bujarski SVD: Myślę, że większość współbraci zastanawiała się, który z trzech kandydatów wyłonionych w drugiej turze wyborów będzie nowym prowincjałem. Byłem w tej trójce i miałem nadzieję, że Rada Generalna nie wybierze mnie, stało się inaczej. W pierwszym momencie, gdy zadzwonił o. Sylwester Grabowski, ówczesny prowincjał, z wiadomością, że to ja będę kolejnym prowincjałem, byłem bardzo zaskoczony, choć mogłem spodziewać się tego telefonu. Przez cały dzień trwałem w takim stanie przysłowiowego „amoku”. Współbracia dzwonili, pisali sms-y z gratulacjami, ale do mnie jeszcze nie docierało, że to ja. Później było lepiej.
Na ile piastowanie do tej pory funkcji wiceprowincjała przygotowało Ojca do pełnienia nowej misji?
W Radzie Prowincjalnej jestem od września 2018 roku. Byłem admonitorem prowincjała, później wiceprowincjałem. Ten czas pomógł mi być chociaż trochę zorientowanym w sytuacji Prowincji. Przez te lata wraz z Radą Prowincjalną odwiedziliśmy większość naszych wspólnot werbistowskich w Polskiej Prowincji. W jakimś stopniu mogłem poznać radości i bolączki niektórych współbraci, sytuacje domów misyjnych i parafii. Mimo to różne okoliczności mogą człowieka cały czas zaskakiwać.
Angażował się Ojciec przez wiele lat w dzieło nowej ewangelizacji. Jak planuje Ojciec skorzystać z tego doświadczenia?
Moją pierwszą wspólnotą po nawróceniu była Szkoła Nowej Ewangelizacji św. Piotra w Tczewie. Doświadczenie miłości Boga, uświadomienie własnej grzeszności i oddanie całego życia Chrystusowi spowodowało, że za św. Pawłem mogłem zawołać: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii (1 Kor 9,16). Później były inicjatywy ewangelizacyjne Przystanek Jezus w Żarach i Kostrzynie. Na Węgrzech byłem również przeznaczony do posługi w Szkole Nowej Ewangelizacji św. Andrzeja w Budapeszcie. Cała ta droga pozwoliła mi żyć kerygmatem Chrystusa Zmartwychwstałego. Parafrazując św. Piotra: Nie mogę nie mówić tego, co widziałem, słyszałem. Czego doświadczam, czym mam żyć… (por. Dz 4,20).
Jakie ma Ojciec pomysły na nowe inicjatywy ewangelizacyjne?
Głosić Chrystusa Zmartwychwstałego poprzez świadectwo naszego życia misyjnego, zakonnego w naszych wspólnotach domowych i parafialnych. Wyjść, otworzyć drzwi werbistowskich domów na ludzi żyjących wokół nas. Podobają się mi słowa św. Jana Pawła II, które wygłosił w dniu inauguracji swojego pontyfikatu: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. My jako misjonarze mamy otworzyć serca dla naszych braci i sióstr. Do tego zachęca nas papież Leon XIV w swoim nauczaniu.
O. Tomasz Bujarski SVD, prowincjał Polskiej Prowincji SVD na kadencję 2026-2029 (fot. archiwum SVD)
Co chciałby Ojciec powiedzieć na początku misji współbraciom, dobrodziejom oraz świeckim współpracownikom?
Pozwólmy Duchowi Świętemu działać w naszych sercach. Niech On nam pomoże doświadczyć miłości Boga Ojca, aby na nowo rozradować się Chrystusem Zmartwychwstałym. Duch Pocieszyciel naprawdę działa.
Jakie inspirujące treści z nauczania założyciela, św. Arnolda Janssena, chce Ojciec wydobyć dla współbraci?
Duchowość św. Arnolda Janssena jest bogata. Od wymiaru trynitarnego, chrystologicznego, maryjnego po archaniołów, aniołów oraz świętych – każdy odnajdzie się w tej duchowości. Z tego bogactwa trudno jest coś wyodrębnić, np. tylko umiłowanie Najświętszego Serca Pana Jezusa, ale myślę, że każdego dnia trzeba zawierzać się Duchowi Świętemu, tak jak czynił to św. Arnold Janssen. Codziennie zapraszać Ducha Pocieszyciela, modląc się lub śpiewając hymn Veni Creator Spiritus – O Stworzycielu Duchu przyjdź! W ten sposób jako werbiści wypełnimy testament naszego założyciela.
Jaką rolę przewiduje Ojciec dla świeckich współpracowników w misji werbistów?
W wielu naszych wspólnotach są świeccy współpracownicy. Razem z nami posługują na rzecz dzieła misyjnego w Kościele powszechnym. Przykładem może być Dom Misyjny w Kleosinie, Laskowicach Pomorskich czy parafia Matki Bożej Bolesnej w Nysie. Bez świeckich współpracowników nie jesteśmy w stanie w pełni głosić kerygmatu. My ich potrzebujemy, tak jak oni nas. Każdy dom misyjny, parafia ma swoją specyfikę, gdzie ważną rolę odgrywają osoby świeckie. Sam pamiętam z Węgier, że bez współpracowników świeckich nasze głoszenie Chrystusa Zmartwychwstałego byłoby ubogie, ograniczone. Świeccy brali np. udział w ewangelizacji Budapesztu w 2007 r. w ramach inicjatywy śp. kard. Jean-Marie Lustigera.
Na jakim etapie rozwoju obejmuje Ojciec Polską Prowincję?
To jest trudne pytanie. Moi poprzednicy i wszyscy współbracia dużo uczynili dla dobrego funkcjonowania Polskiej Prowincji. Jest dużo dzieł, apostolatów, które od wielu lat dobrze funkcjonują, np. czasopismo „Misjonarz” czy „Wakacje z misjami” itd. Z drugiej strony borykamy się ze spadkiem powołań, starzeniem się wspólnot. W tym wszystkim potrzebujemy światła Ducha Świętego, aby dobrze odczytać znaki czasów, oraz wstawiennictwa św. Józefa – patrona Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego.
Obecnie do Polskiej Prowincji należą także: Ukraina, Łotwa i Norwegia. Co wnoszą te kraje do życia wspólnot?
Wnoszą bogactwo duchowe, kulturalne tych krajów. Gdy przyjrzymy się tym państwom, to zauważymy, że w żadnym z nich konfesja katolicka nie jest dominującym wyznaniem i katolicy są mniejszością. Podczas mojego pobytu w Oslo byłem zbudowany oraz wzruszony gorliwością katolików w Norwegii. Małe wspólnoty uczą nas większego zaufania wobec Boga i Kościoła katolickiego.
Co chciałby Ojciec, aby wyróżniało Polską Prowincję na tle innych prowincji werbistowskich na świecie?
Jako Polska Prowincja jesteśmy integralną częścią Zgromadzenia Słowa Bożego. Mamy jednego założyciela św. Arnolda Janssena, te same korzenie w Steylu, jednego przełożonego generalnego o. Anselma Ricarda Ribeiro. Przede wszystkim jako wspólnota międzynarodowa wypełniamy nakaz misyjny Chrystusa. Co może nas różnić, to kontekst społeczny, historyczny, kulturowy każdej prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego.
Komu są dziś szczególnie potrzebni werbiści z Polskiej Prowincji?
Wszystkim. Głoszenie Chrystusa Zmartwychwstałego nigdy nie wyszło z mody, to jest nakaz misyjny, który otrzymujemy na chrzcie świętym. Do sekretariatu prowincjała cały czas wpływają prośby biskupów z całego świata o misjonarzy. Dużo biskupów europejskich prosi o pomoc duszpasterską, np. w Hiszpanii czy ostatnio w Czarnogórze. Niezależnie od wieku współbraci ciągle jesteśmy potrzebni w Kościele powszechnym.
Jakie cele zawarte w Deklaracji Misyjnej Polskiej Prowincji są Ojcu najbliższe i dlaczego?
„Kształtować w sobie nowego człowieka na wzór Chrystusa”, czyli formacja i kształcenie misjonarzy oraz troska o powołania. Wszystkie deklaracje są dla mnie istotne, ale powołania i formacja młodych misjonarzy są szczególnie ważne. Każde zdrowe drzewo wydaje dobre owoce, z których zawsze ktoś korzysta. Jako prowincja mamy posyłać młodych misjonarzy, wszędzie tam, gdzie trzeba drugiego człowieka nakarmić Słowem Bożym. Przez wiele lat posługiwałem w formacji młodych misjonarzy. Radością jest dla mnie widzieć ich zaangażowanie w różnych krajach misyjnych i w Polsce.
Misyjne Seminarium Duchowne Księży Werbistów w Pieniężnie jest „oczkiem w głowie” kolejnych zarządów Prowincji. Co Ojciec chciałby pielęgnować lub zmienić w funkcjonowaniu seminarium?
Tak, dla nas, polskich werbistów Dom Misyjny św. Wojciecha w Pieniężnie jest szczególnym miejscem. Większość z nas formowała się i studiowała w MSD. To swoiste miejsce na Warmii trzeba jeszcze bardziej pobudzić misyjnie, aby młodzi współbracia z różnych kontynentów mogli zachwycić się nim i umocnić swoje powołanie misyjne.
Na co będzie kładł Ojciec akcent w formacji przyszłych misjonarzy pochodzących z Polskiej Prowincji?
Na kerygmat, czyli doświadczenie Chrystusa Zmartwychwstałego w życiu przyszłego misjonarza. Człowiek, który doświadczył miłości Boga Ojca, radości i pokoju płynącego od Pana Jezusa oraz mocy Ducha Świętego będzie w każdych warunkach, niezależnie od sytuacji społecznej i religijnej głosił Dobrą Nowinę. Oczywiście ważny jest rozwój ogólnoludzki oraz formacja zakonna i intelektualna.
W jaki sposób kształtować kulturę powołaniową w Prowincji?
Ważna jest posługa osób odpowiedzialnych za animacją powołaniową, ale jeszcze cenniejsze jest świadectwo życia osoby już powołanej – misjonarza, zakonnika czy księdza. Św. Paweł VI w adhortacji Evangelii nuntiandi napisał, a później św. Jan Paweł II w encyklice Redemptoris Missio przypomniał, że świat bardziej potrzebuje świadków niż nauczycieli. Młody człowiek potrzebuje żywego świadectwa naszego życia. Słyszałem o jednej sytuacji, gdy adoracja Najświętszego Sakramentu przez starszego współbrata w kaplicy pomogła młodemu człowiekowi podjąć decyzję o wstąpieniu do werbistów. Myślę, że świadectwo wiary chrześcijanina jest najlepszą kulturą powołaniową dla wszystkich stanów życia w Kościele.
Jak chce Ojciec zostać zapamiętany przez werbistów po zakończeniu misji prowincjała?
Dobrze, ale najbliższe trzy lata pokażą, jak będę oceniany przez współbraci.
Rozmawiał
