Wybrane artykuły

Dar słońca

O. Robert Ratajczak SVD, Nevis (Karaiby)
O. Robert Ratajczak SVD w czasie odwiedzin chorych na wyspie Nevis (fot. archiwum Roberta Ratajczaka)

Tekst z numeru 6/2026

Serdecznie pozdrawiam z Nevis na Karaibach. Kiedy słyszymy słowo „Karaiby”, większości z nas od razu przychodzą na myśl piękne plaże, lazurowa woda, wakacyjny klimat i niekończące się słońce.

 

I rzeczywiście, tutaj zawsze jest gorąco, nocą temperatura rzadko spada poniżej 22 st. Celsjusza, a promienie słońca nie ustępują niemal przez cały rok. Krajobrazy są urzekające, tempo życia spokojne, a lokalna społeczność słynie z serdeczności, gościnności, muzykalności i znakomitej kuchni.

Ten idylliczny obraz dotyczy jednak przede wszystkim turystów. Codzienność mieszkańców wygląda inaczej. Aby utrzymać swoje rodziny, wielu z nich pracuje nawet na dwóch etatach, zmagając się z wysokimi kosztami życia.

Kraina Pięknych Wód

Wyspa Nevis, na której posługuję, jest niewielka – ma powierzchnię zaledwie 93 km. i nieco ponad 12 tys. mieszkańców, głównie pochodzenia afrykańskiego. Azjaci i Europejczycy stanowią ok. 2% populacji. Stolicą jest Charlestown. Sama wyspa ma kształt stożka, zdominowanego przez wygasły wulkan Nevis Peak (985 m n.p.m.).

Jej dawne nazwy mówią wiele o uroku tego miejsca: Caribowie nazywali ją Oualie (Kraina Pięknych Wód), Arawakowie – Dulcina (Słodka Wyspa). Obecna nazwa Nevis pochodzi od hiszpańskiego Nuestra Señora de las Nieves – Matka Boska Śnieżna. Pod względem religijnym dominują tu anglikanie, metodyści i zielonoświątkowcy, a także liczne mniejsze wspólnoty protestanckie: bracia morawscy, adwentyści dnia siódmego, baptyści. Katolikom, ze względu na wiekowe wpływy brytyjskie, przez długi czas trudno było osiedlić się i swobodnie praktykować wiarę. Wg statystyk z 2011 r. katolicy stanowią ok. 6% mieszkańców, z czego tylko część regularnie uczestniczy w liturgii. Na niedzielną Mszę św. przychodzi zwykle 50-70 osób.

O. Robert Ratajczak SVD, Nevis (Karaiby)
O. Robert Ratajczak SVD wśród dzieci ze szkoły Nevis Academy (fot. archiwum Roberta Ratajczaka)

Posługa kapłańska

Jestem jedynym księdzem katolickim na całej wyspie. Najbliżsi kapłani mieszkają na St. Kitts (40 minut drogi łodzią), a do najbliższego współbrata werbisty trzeba potem dojechać jeszcze ok. 40 minut samochodem. Mimo odległości staramy się spotykać, aby wzajemnie sobie pomagać, zwłaszcza w spowiedzi przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą.

Moja parafia obejmuje dwa kościoły: św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Charlestown oraz św. Jana de La Salle w Gingerland. Wierni z wielkim oddaniem troszczą się o swoje świątynie – przygotowują je do Mszy św., dbają o porządek, a także przygotowują pieśni i czytania.

Każdego tygodnia odwiedzam chorych i starszych zarówno w ich domach, jak i w domach opieki. Towarzyszy mi zawsze ktoś z parafian, aby poprowadzić śpiew i udzielić praktycznej pomocy. Chorzy z radością czekają na możliwość przyjęcia Komunii św. i na wiadomości z życia parafii. Dla wielu z nich te odwiedziny są jedynym stałym kontaktem ze wspólnotą.

O. Robert Ratajczak SVD, Nevis (Karaiby)
Z nadinspektorem policji w Nevis, grającym na organach podczas nabożeństw (fot. archiwum Roberta Ratajczaka)

Największym wyzwaniem duszpasterskim pozostają małżeństwa i rodziny. Wg ksiąg parafialnych ostatni sakrament małżeństwa został zawarty lata temu. Bardzo wiele kobiet samotnie wychowuje dzieci, często bez jakiejkolwiek pomocy ojców. Nierzadkie są sytuacje, w których każde dziecko w rodzinie ma innego ojca. To trudna rzeczywistość, szczególnie dla najmłodszych, bo wpływa na ich edukację, relacje i poczucie bezpieczeństwa. Wciąż brakuje trwałych, odpowiedzialnych związków i gotowości do podejmowania zobowiązań.

Wyspa małp

Ciekawostką przyrodniczą, która wyróżnia zarówno Nevis, jak i St. Kitts, jest ogromna populacja African green monkeys – kotawców. Mieszka ich tu więcej niż ludzi: ponad 20 tysięcy. Choć wyglądają niewinnie, potrafią być bardzo uciążliwe. Żyją w górach, lecz często schodzą w okolice miast, atakują ludzi i zwierzęta, przeszukują śmietniki, niszczą ogrody i pola uprawne. Dla drobnych rolników są prawdziwym zagrożeniem, bo skutecznie utrudniają rozwój miejscowej produkcji żywności. Ich ślady można znaleźć wszędzie. Dla mnie także są wyzwaniem – nie mogę suszyć prania na zewnątrz, bo małpy uwielbiają bawić się bielizną. Dodatkowo zjadają owoce z mojego ogródka. Cóż, z tym także trzeba nauczyć się żyć.

Kościół na wyspie Nevis (Karaiby)
Kościół św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Charlestown (fot. Robert Ratajczak)

Mądre inwestycje

Jak wspomniałem, słońce świeci tutaj niemal bez przerwy. To prawdziwy dar, który w naszej parafii chcemy mądrze wykorzystać. Rachunki za energię elektryczną są bardzo wysokie i stanowią poważne obciążenie dla naszej niewielkiej wspólnoty. Dlatego planujemy montaż systemu paneli słonecznych, co pozwoli znacząco obniżyć koszty energii. Zaoszczędzone środki przeznaczymy na wsparcie potrzebujących rodzin, dzieci oraz różne dzieła duszpasterskie, zwłaszcza te, które pomagają przezwyciężać trudności rodzinne. To inwestycja w stabilność i rozwój naszej parafii oraz całej misyjnej posługi. Dlatego zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc finansową w realizacji tego projektu. Każda, nawet najmniejsza darowizna pomoże przemienić dar karaibskiego słońca w trwałe dobro dla naszej wspólnoty. Dzięki Waszej hojności Nevis może stać się również wyspą bardziej niezależną energetycznie.

Z serca dziękuję za modlitwę i wszelką okazaną pomoc. Wierzę, że razem ze św. Teresą sprawimy, iż nasza parafia na Nevis stanie się jeszcze silniejsza, bardziej odporna i pełna światła. Szczęść Wam Boże!

O. Robert Ratajczak SVD, Nevis (Karaiby)
O. Robert Ratajczak SVD i wyspa Nevis (fot. archiwum Roberta Ratajczaka)

Autor

Robert Ratajczak SVD

Nevis, Karaiby