Share

Drodzy Czytelnicy

Każda chwila życia jest wyjątkowa, ponieważ prowadzi ku wieczności. Do jakiej wieczności? – to zależy od nas samych. Decydujące jest, czy ta chwila jest nasycona miłością – miłością do Boga, do drugiego człowieka i do siebie samego. Taka jest dewiza każdego chrześcijanina. Przykazaniem miłości żyli święci na przestrzeni wieków, starając się naśladować w tym Jezusa. On był w tym Mistrzem. Ktoś powie, że zarówno Jezus, jak i święci to niedoścignione wzory do naśladowania. Czy rzeczywiście? Czy oni żyli w szczególnych warunkach, ułatwiających im życie miłością? Nie, a skoro nie, to widocznie każdy w każdej chwili ma sposobność po temu, aby życiem śpiewać „Hymn o miłości”.

Piszę o tym, ponieważ to w listopadzie możemy przyzywać świętych, aby nas wspierali w dążeniu do życia miłością i w podążaniu ku Niebu. Nie tylko ci święci, którzy zostali wyniesieni na ołtarze, ale i ci z kręgu naszych bliskich, którzy przeżyli już swoją śmierć.

Listopad w tym roku jest też wyjątkowym miesiącem, ponieważ obchodzimy w kraju 100. rocznicę odzyskania niepodległości. Dzięki pokoleniom Polaków możemy dziś żyć w wolności, która jest nam zadana i o którą wciąż musimy zabiegać, poczynając najpierw od siebie – bo nie ma prawdziwej wolności w Ojczyźnie, jeśli jej synowie i córki są w jakikolwiek sposób wewnętrznie zniewoleni.

Tak się składa, że wielu naszych rodaków opuściło Ojczyznę. Różne są tego przyczyny, ale jedno jest pewne – to oni dają świadectwo o Polsce i Polakach. Dotyczy to również misjonarzy, którzy poprzez swoją pracę na obczyźnie – często zamienioną w drugą ojczyznę – stają się ambasadorami Polski. Są oni potrzebni nie tylko w krajach typowo misyjnych, ale również w krajach Europy Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych, gdzie istnieją duże skupiska Polaków albo gdzie wzywa ich potrzeba oddania się pracy naukowej. I o tym m.in. donosimy w tym numerze „Misjonarza”. Cieszy także to, że możemy poinformować o tym, jak misjonarki ze Zgromadzenia Służebnic Ducha Świętego zajęły się osobami z tzw. marginesu. Rzeszami takich ludzi zajmuje się już od lat o. Edward Konkol SVD i jego współpracownicy w Białymstoku. Są oni narzędziami w rękach Boga, bo biedak zawołał, a Pan go usłyszał, jak napisał papież Franciszek w orędziu na II Światowy Dzień Ubogich. Fragmenty tego orędzia publikujemy i polecamy uwadze Czytelników.

Lidia Popielewicz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dom misyjny w Sankt Augustin, miejsce pracy naukowej polskich werbistów (cz. I)

Werbistowski Dom Misyjny w Sankt Augustin k. Bonn, oficjalnie znany jako  Misyjne Seminarium Duchowne pw. św. Augustyna (Missionspriesterseminar St. Augustin), to jeden z najważniejszych ośrodków pracy księży werbistów w niemieckiej prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego.

Początki tego domu sięgają lat sprzed I wojny światowej, tzn. 1913 r., kiedy to rozpoczęto tutaj budowę domu wypoczynkowego dla niemieckich misjonarzy werbistów pracujących na różnych kontynentach. Od roku 1919 znajdował się tu już nowicjat, a od 1925 istniało werbistowskie Wyższe Seminarium Misyjne, które w 1983 r. stało się kościelno-państwową Wyższą Szkołą Teologiczno-Filozoficzną. Oprócz tej Hochschule obecnie na terenie Domu Misyjnego św. Augustyna znajdują się następujące trzy ważne instytuty naukowe: 1. Instytut Anthropos (założony w 1931 r. w Domu Misyjnym św. Gabriela k. Wiednia, a od 1962 r. w Sankt Augustin), 2. Instytut Misjologiczny (od 1962 r. w Sankt Augustin) oraz 3. Instytut Monumenta Serica (założony w 1935 r. na Katolickim Uniwersytecie Fu Jen w Pekinie, a od 1972 r. w Sankt Augustin (łacińska nazwa monumenta serica znaczy „pomniki [kultury] chińskiej”).

Zbigniew Wesołowski SVD • NIEMCY

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Polonia – misyjna i zanurzona w Chrystusa

Kiedy w 2007 r. po raz pierwszy przybyłem do Irlandii jako kleryk na dwuletnią praktykę, nie miałem zbyt dużego pojęcia o kraju, do którego zostałem posłany, a tym bardziej nie miałem świadomości, że udaję się na wyspę, przeżywającą największy w całej swojej historii napływ migrantów, w większości pochodzących z Polski. Po przylocie dość szybko zorientowałem się, że Dublin stał się miejscem, gdzie język polski można było usłyszeć na każdym kroku. Polonia na irlandzkiej wyspie przez wiele dekad nie stanowiła żadnej znaczącej mniejszości narodowej. „The Irish Times” informował w czasie pielgrzymki św. Jana Pawła II w 1979 r. do Irlandii, że papież miał specjalne spotkanie z rodakami. Artykuł mówił o 300 (!) osobach.

Bartłomiej Parys SVD IRLANDIA

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Ambasadorzy Polski

Często słyszy się, że misjonarze są prawdziwymi ambasadorami Polski. Zdanie to pochodzi z ust dyplomatów, którzy mieli okazję obserwować działalność polskich misjonarzy z perspektywy placówki, na którą zostali posłani. Stwierdzenie nie jest przesadzone, jeśli pod słowem „ambasador” będziemy rozumieć reprezentanta kultury, który poprzez odpowiednią aktywność promuje ją, dając możliwość jej poznania.

Misjonarze nie uczestniczą w życiu politycznym kraju przeznaczenia, ani też nie otrzymali mandatu do reprezentowania kraju przez rząd państwa, z którego przybyli. Zostali posłani przez Kościół do pracy ewangelizacyjnej na różnych poziomach zaangażowania. Reprezentują swój kraj jak gdyby prywatnie, bez narzuconego celu. Pragnienie dzielenia się znajomością Polski jest ściśle zakorzenione w ich tożsamości, w którą wpisuje się miłość do ojczyzny w skali regionu i państwa, poczucie patriotyzmu i zmysł solidarności z narodem, do którego należą.

Jacek Jan Pawlik SVD

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Papieskie intencje modlitewne

Aby język serca i dialogu przeważał zawsze nad językiem oręża.

„Ewangelizacja zakłada również drogę dialogu. W naszych czasach dla Kościoła istnieją trzy szczególne środowiska dialogu, w których powinien być obecny, by spełnić posługę w zakresie pełnego rozwoju człowieka i osiągnąć dobro wspólne: dialog z państwami, ze społeczeństwem – obejmujący dialog z kulturami i nauką – oraz dialog z innymi wierzącymi nienależącymi do Kościoła katolickiego” (Franciszek, Evangelii gaudium, nr 238).

siostra klauzurowa

(Służebnice Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji)

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

W świetle Słowa

 

Gdy [Jezus] był już blisko, na widok miasta zapłakał nad nim (Łk 19,41).

Ojczyzna Jezusa

Jezus Chrystus urodził się w konkretnym czasie i miejscu. Miał swoją rodzinę i przyjaciół. Wychowywał się w niewielkiej miejscowości, która liczyła nie więcej niż 150 mieszkańców. Tam chodził do żydowskiej szkoły, gdzie uczył się modlić psalmami, zgłębiał przepisy Prawa i historię swojego narodu opisaną w Starym Testamencie. Jako pobożny Żyd regularnie pielgrzymował do najważniejszego i najświętszego miejsca, jakim była Jerozolima. To była Jego ojczyzna. Ojczyzna to ziemia ojców, wspólny język, historia ze swoimi meandrami, która tworzy naród, kultura i tylko tu zrozumiała tradycja. Ojczyzna to coś świętego − jeszcze do niedawna pisanego dużą literą; coś, za co oddaje się życie.

Andrzej Danilewicz SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

Ekumenizm krwi. Męczennicy ugandyjscy

Dla Czytelników „Misjonarza” Uganda jest krajem być może mało znanym, ponieważ werbiści jeszcze nie mają tam swojej misji. Jednak często słyszy się o tym państwie – ze względu na trudną sytuację gospodarczo-polityczną czy konflikty, toczące się zwłaszcza na granicy z Demokratyczną Republiką Konga i Sudanem Południowym. Kraj ten leży we wschodniej Afryce nad Jeziorem Wiktorii, skąd bierze początek rzeka Nil. Graniczy ze wspomnianymi już Sudanem Południowym i Demokratyczną Republiką Konga oraz Rwandą, Tanzanią i Kenią. Nazwa państwa pochodzi od plemienia Buganda.

3 czerwca każdego roku Kościół katolicki wspomina świętych męczenników z Ugandy, Karola Lwangę i towarzyszy. To o nich chciałbym napisać. Muszę przyznać, że przez wiele lat wspomnienie tych męczenników było dla mnie w jakiś sposób odległe nie tylko w czasie, miało przecież miejsce w 1886 r., ale również kulturowo, mimo że od ponad 20 lat pracuję w Afryce. Przed kilkoma miesiącami miałem okazję odwiedzić Ugandę i odbyć pielgrzymkę do miejsc męczeństwa, znajdujących się w niewielkiej odległości od stolicy tego kraju, Kampali. Na parę dni zamieszkałem u polskich franciszkanów, opiekujących się jednym z trzech miejsc męczeństwa – Munyonyo, gdzie śmierć ze względu na Chrystusa poniósł Andrzej Kaggwa, jeden z 22 męczenników.

Piotr Handziuk • Demokratyczna Republika Konga

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Misja wśród Łotyszy cz. 15

Tolek

Tolka spotkałem w Aluksne. Z pochodzenia był Rosjaninem, który od dzieciństwa żył na Łotwie. Pierwszy raz zetknęliśmy się w czasie wspólnej pracy przy kościele. Tolek zawsze uczestniczył w pracach w naszej parafii. Nie był katolikiem, być może wyznawał prawosławie. Do pracy nie trzeba było go zapraszać, sam z chęcią przychodził. Był pracowity, wszystkie siły i serce wkładał w to, co robił.

Tolkowi trudniej było pracować niż innym, ponieważ trzęsły mu się ręce. Nie chodził prostymi drogami, zawsze była to linia falista, o większej lub mniejszej amplitudzie. Miał problem z alkoholem. Kiedy malował, robił to z takim zaangażowaniem, że tylko połowa farby docierała do desek. Gdy pomagał przy cięciu drzewa, robiłem wszystko, aby nie zbliżał się do piły. Nie było problemów, gdy Tolek postanowił wozić lub układać drzewo. Nie bał się pracy. Inni bali się o niego. Kiedy razem z nim robiliśmy porządki na podwórzu i zleciłem mu rozpalenie ogniska, jego płomień był większy od niego. Pracował w kożuchu i miał skórzane rękawice. Oczywiście, jak zazwyczaj, robił to z pełnym zaangażowaniem. Gdy zobaczyłem, że z rękawic Tolka wydobywa się dym, pobiegłem po gaśnicę. Na wszelki wypadek, aby w razie konieczności nie trzeba było jej szukać.

Tomasz Dudziuk SVD ŁOTWA

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Oni potrzebują lekarza

Moja przygoda z osobami wykluczonymi i bezdomnymi nie jest „jednorazowa”. Kiedy przez rok mieszkałam we wspólnocie zakonnej w Bydgoszczy, często spotykałam osoby pod wpływem alkoholu, które na widok habitu stawały się bardziej odważne... Jedno z takich spotkań opisała moja koleżanka, Agata Krukowska, która przyjechała do mnie z Gdańska. Oto jej relacja:

W SKÓRZANYCH PŁASZCZACH DO KOSTEK

Dworzec w Bydgoszczy. Czekam na s. Anię. Ludzie kupują bilety, inni czekają na pociąg, jeszcze inni idą do sklepu lub kiosku. Po kilku minutach spotykamy się. S. Anna mówi do mnie: „Jest akcja. Spotkałam »metali«. Ale »wyczesani« ludzie”. „Że co?” – spytałam. S. Ania bez namysłu: „Idziemy na obiad”.

Anna Narloch SSpS

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

II Światowy Dzień Ubogich – 18 listopada 2018 r.

Biedak zawołał, a Pan go usłyszał

1. Oto biedak zawołał, a Pan go wysłuchał (Ps 34,7). Te słowa Psalmisty stają się też naszymi wtedy, gdy stykamy się z różnymi formami cierpienia i marginalizacji, doświadczanymi przez wielu braci i sióstr, których zazwyczaj określamy ogólnym terminem „ubodzy”. Piszącemu te słowa Psalmiście nie jest obca ta sytuacja, wręcz przeciwnie, doświadcza on ubóstwa bezpośrednio, a jednak przekształca je w pieśń uwielbienia i dziękczynienia Panu. Psalm ten również dziś nam pozwala zanurzyć się w różne formy ubóstwa, zrozumieć, kim są prawdziwi ubodzy, na których mamy zwrócić wzrok, by usłyszeć ich wołanie i rozeznać ich potrzeby.

Franciszek

Watykan, 13 czerwca 2018 r.

wspomnienie liturgiczne św. Antoniego z Padwy

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Aż na krańce świata. Popularna historia misji cz. 16

Chrystianizacja Polski

Wejście Polski na arenę historii było związane z przyjęciem chrześcijaństwa. Jedno z plemion – Polanie, czyli ludzie osiedli na polach, podbili inne plemiona. Ich ziemie, okolice Gniezna i Poznania, stały się kolebką państwa polskiego.

Dzięki talentowi dyplomatycznemu władcy Polan – Mieszka I, jego państwo zostało uznane przez Cesarstwo Niemieckie. Jednak pozostawanie Polski przy pogaństwie dawało podstawy zagrożeniu ze strony Niemiec pod pozorem szerzenia chrześcijaństwa. Mieszko zrozumiał, że musi bezzwłocznie i dobrowolnie przyjąć wiarę chrześcijańską i to nie z rąk niemieckich.

Andrzej Miotk SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Werbistowscy świadkowie wiary

O. Jan Salańczyk SVD (1909-1990)

„Oddał swe serce brazylijskiej ziemi."

Jan urodził się 17 września 1909 r. w miejscowości Żelazna, w diecezji opolskiej, w głęboko wierzącej, wielodzietnej rodzinie Piotra i Julianny z domu Prodlik. Rodzina utrzymywała się z pracy w gospodarstwie rolnym. Do szkoły podstawowej Jan uczęszczał w rodzinnej miejscowości. Brat matki, o. Józef Prodlik był werbistą. Salańczykowie czytali werbistowskie czasopisma misyjne. To sprawiło, że we wrześniu 1924 r. Jan rozpoczął naukę w werbistowskim niższym seminarium duchownym w Rybniku, gdzie w 1932 r. złożył pomyślnie egzamin dojrzałości. Już dawno postanowił zostać misjonarzem.

Wstąpił do werbistowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Domu św. Gabriela w Mödling k. Wiednia, gdzie odbył nowicjat i studia filozoficzno-teologiczne. 27 marca 1938 r. w tamtejszym kościele seminaryjnym złożył wieczystą profesję zakonną, 22 maja otrzymał święcenia diakonatu, a 24 sierpnia tego roku przyjął z rąk kard. Theodora Innitzera święcenia kapłańskie. Otrzymał przeznaczenie misyjne do Brazylii. Przed wyjazdem na misje 20 sierpnia 1939 r. odprawił Mszę św. prymicyjną w rodzinnej parafii.

Janusz Brzozowski SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Miesięcznik MISJONARZ
ul. Ostrobramska 98, 04-118 Warszawa
Tel.: +48 22 610 78 70 w. 15
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W następnych numerach:

  • Zbigniew Wesołowski SVD, Dom Misyjny w Sankt Augustin – miejsce pracy naukowej polskich werbistów (cz. II)