Share

Drodzy Czytelnicy!

Wrześniowy numer „Misjonarza” otwiera orędzie papieża Franciszka na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, obchodzony w tym roku 29 września. Jest to piękny tekst, napisany z troską o migrantów, ale nie tylko. „Chodzi nie tylko o migrantów”, zatytułował go Ojciec Święty. Znając sytuację osób, zmuszonych przez różne uwarunkowania – stworzone przez innych ludzi – do opuszczenia swoich domów, pracy i kraju oraz przytaczając słowa Jezusa, papież Franciszek pokazuje swoje zatroskanie również o tych, którzy ewentualnie mogliby przyjąć przybyszów. Ma świadomość i wie, że w tym wszystkim ujawnia się lęk przed innymi, ale zarazem może to być okazja i wezwanie do okazania miłosierdzia, że w człowieczeństwo wpisane jest niewykluczanie drugiego i że warto ustępować miejsca ostatnim – wszystko po to, aby ziemia stała się miejscem obecności Boga i miejscem przyjaznym dla każdego człowieka. Publikujemy jedynie fragmenty tego ważnego dokumentu, ale zachęcamy do przeczytania go w całości, np. w Internecie.

Odpowiadając na wezwanie papieża Franciszka, by zająć się ludźmi wykluczonymi, a jednocześnie idąc za głosem Jezusa i odczytując znaki czasu, misyjne siostry ze zgromadzenia Służebnic Ducha Świętego zamieszkały we wspólnocie w Atenach, by tam pracować wśród uchodźców z Syrii, Afganistanu, Iranu, Kamerunu, Erytrei – o czym pisze s. Ewa Pliszcza SSpS. Z kolei niektórzy werbiści służą pomocą przybyszom z Wietnamu w naszym kraju, m.in. w Werbistowskim Centrum Migranta Fu Shen-fu w Warszawie.

Kolejne strony „Misjonarza” nasycone są sentymentem do miejsc, gdzie werbiści i osoby świeckie pracują, posługują, żyją. To opis rzeczywistości, gdzie objawia się miłość w szarości dnia, gdzie dzieje się dobro poprzez modlitwę i pracę we wspólnocie. O tym pisze Katarzyna Walenciej z Kleosina, gdzie znajduje się Dom Misyjny św. Kazimierza i werbistowska parafia św. Teresy od Dzieciątka Jezus, a także o. Władysław Madziar SVD, który wspomina swój czas długoletniego pobytu na misjach w Ghanie. Jest też korespondencja z dalekich Chin, gdzie przebywał o. Jacek Gniadek SVD, usiłując zrozumieć skomplikowane realia życia w tym kraju. W dziale „poczta misyjna” również znalazły się bardzo ciekawe doniesienia, do których zajrzenia też zachęcamy.

Na koniec prosimy o modlitwę o pokój na świecie, za rządy państw, uchodźców i misje.

Lidia Popielewicz

 

 

 

 

 

 

 

Orędzie papieża Franciszka na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2019 (fragmenty)

Chodzi nie tylko o migrantów 

Drodzy bracia i siostry,

Wiara zapewnia nas, że królestwo Boże w sposób tajemniczy jest już obecne na ziemi (por. Sobór Watykański II, konstytucja Gaudium et spes, 39); jednak także w naszych czasach musimy z bólem stwierdzić, że napotyka ono przeszkody i siły wrogie. Nieustannie rozdzierają ludzkość gwałtowne konflikty i rzeczywiste wojny; kolejno następują po sobie niesprawiedliwości i dyskryminacje; trudno przezwyciężyć nierówności gospodarcze i społeczne w skali lokalnej czy też ogólnoświatowej. A cenę za to płacą przede wszystkim ludzie ubodzy i znajdujący się w gorszej sytuacji.

Społeczeństwa najbardziej zaawansowane gospodarczo rozwijają w swoim łonie skłonność do pogłębionego indywidualizmu, która w połączeniu z mentalnością utylitarną i pomnożona przez sieć medialną wytwarza „globalizację obojętności”. W tym scenariuszu migranci, uchodźcy, przesiedleńcy i ofiary handlu ludźmi stali się symbolami wykluczenia, ponieważ oprócz trudności, jakie pociąga za sobą sam ich stan, często są obciążani osądem negatywnym, traktującym ich jako przyczynę bolączek społecznych. (...)

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Nikt nie opuszcza swego kraju bez powodu

Każdy człowiek w świecie odzwierciedla coś z Boskiej chwały. Wszyscy na ziemi jesteśmy dziećmi Bożymi. Jezus w Wieczerniku przekazał swoim uczniom testament: abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem (J 13,34). Tymczasem żyjemy, pamiętając o odpowiedzi Jezusa udzielonej jednemu z uczonych w Piśmie, kiedy ten zapytał Go o największe przykazanie: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego (Mk 12,31). Jednak w Wieczerniku, przed męczeńską śmiercią, Jezus wskazuje na większą miłość – miłość do końca, bez granic, bez względu na różnice i poglądy.

Europa zawsze była i wciąż jest głęboko zakorzeniona w chrześcijańskich wartościach. Myślę, że teraz jest jej szczególny czas na wyznanie wiary w Chrystusa – Boga kochającego każde dziecko. Pytanie, które się nasuwa: czy widzę w drugim człowieku mojego brata lub siostrę, czy się go boję? Czy np. muzułmanin jest moim bratem? Paradoksalnie, wszyscy mamy tego samego przodka – Abrahama.

Ewa Pliszczak SSpS • GRECJA (Ateny)

 
 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Każdy przybysz może otworzyć na drugiego

Z o. Krzysztofem Malejką SVD, misjonarzem wśród migrantów z Wietnamu, rozmawia Lidia Popielewicz

Już jakiś czas temu wrócił Ojciec z Wietnamu. Jak Ojciec wspomina ten kraj – kraj swego przeznaczenia misyjnego? Jak długo Ojciec tam był i czym się zajmował?

Pierwsze miejsce przeznaczenia misyjnego wspomina się zawsze dobrze. Od mojego powrotu do Polski minęły już dwa lata. Rzeczywiście, w wolnych chwilach moje myśli biegną do tych czterech lat, które tam spędziłem. Mieszkałem we wspólnocie werbistowskiej przy seminarium duchownym, a zaangażowany byłem głównie w pracę formacyjną młodych kleryków, pragnących pojechać na misje. Nadal mam kontakt z niektórymi osobami, dzięki mediom społecznościowym. Dobrze jest zobaczyć, jak się rozwijają i jak wygląda ich dalsza formacja duchowa.

Nie tęskni Ojciec za Wietnamem? Gdyby Ojcu powiedziano, że może Ojciec znowu tam pojechać, zdecydowałby się Ojciec na to?

Zawsze jestem gotowy tam pojechać. (śmiech)

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Nie chodzi tylko o migrantów

Dzień Migranta i Uchodźcy został przeniesiony przez papieża Franciszka w ubiegłym roku z drugiej niedzieli stycznia i w tym roku będzie obchodzony w ostatnią niedzielę września, tj. 29. Papież Franciszek w swoim orędziu na ten dzień trafnie zauważa, że problemy dotyczące przyjęcia, ochrony, promowania i integracji migrantów mają swoje źródło w braku właściwych relacji między ludźmi. Nie szanujemy się nawzajem. Papież nie mówi o tym expressis verbis, ale doświadczenie życia codziennego pokazuje, że brak jest poszanowania własności prywatnej.

Papież pisze, że „migranci, uchodźcy, przesiedleńcy i ofiary handlu ludźmi stali się symbolami wykluczenia”. To wykluczenie jest skutkiem podziału świata na państwa, gdzie człowiek stał się tylko elementem większej bezdusznej machiny społecznej. Interes państwa bierze często górę nad interesem jednostki. Człowiek przestaje się liczyć, a zwłaszcza kiedy pochodzi z krajów, które są biedniejsze od nas. Cztery lata temu Alternatywna Szkoła Biznesu i Rozwoju Osobowego zorganizowała konferencję „Biznes w Afryce”. Przyjechał na nią mój zambijski przyjaciel Chansi Chanda, twórca wolnorynkowego think-tanku. Przybył także przedsiębiorca z Nigerii, który mieszka na stałe w Anglii, natomiast przedsiębiorca z Kamerunu nie otrzymał wizy wjazdowej do Polski. Jego prywatna firma, konto bankowe i hotel opłacony przez organizatorów nie przekonały urzędników polskiej ambasady. Doszło do przymusowego wykluczenia przedsiębiorcy z Afryki, a z drugiej strony – gościa prywatnej szkoły biznesu.

Jacek Gniadek SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Papieska intencja modlitewna

Aby politycy, uczeni i ekonomiści  pracowali razem na rzecz ochrony mórz i oceanów.

Ochrona mórz i oceanów to „być” lub „nie być” człowieka na ziemi. Podejmuje się działania w tej kwestii na forum europejskim czy międzynarodowym, ale są one wciąż niewystarczające i w wielu wypadkach nieegzekwowane. Uświadomienie sobie wagi problemu może być kluczem do podejmowania skuteczniejszych działań na szczeblu lokalnym, państwowym, międzynarodowym we współpracy ze specjalistami różnych dziedzin, np. politykami, uczonymi czy ekonomistami.

Warto wiedzieć, że temperatura mórz i oceanów, prądy, istniejące w nich życie, napędzają światowe ekosystemy, bez których życie na ziemi byłoby niemożliwe. Obecnie ok. 40% oceanów jest zanieczyszczonych, łowiska są wyjałowione, zanika przybrzeżne środowisko naturalne. Wielka pacyficzna plama śmieci zajmuje powierzchnię pięciokrotnie większą niż Polska. Dochodzą do tego zanieczyszczenia niesione przez rzeki, opady atmosferyczne, pochodzące z katastrof statków, szczególnie transportujących ropę naftową, próby nuklearne i składowanie promieniotwórczych substancji na dnie oceanów (por. http://www.un.org.pl/ cel 14). Niszczone są rafy koralowe i wiele gatunków ryb przez okrutne formy połowów.

Siostra klauzurowa (Służebnice Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji)

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

W świetle Słowa

„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni” (Mt 5,17-18).

Jota

Niektórzy wciąż próbują postrzegać Jezusa jako rewolucjonistę, który pojawił się, aby wywrócić do góry nogami zastaną rzeczywistość. On jednak zupełnie inaczej rozumiał swoją misję. Często podkreślał, że przyszedł, aby wypełnić wolę Ojca. Tym samym pokazuje nam, że prawdziwa rewolucja nie polega na tym, aby zmienić wszystko dookoła, ale zmienić siebie – swoje myślenie i postępowanie – w taki sposób, by były odblaskiem tego, czego chce dla nas Bóg.

Wola Boża została objawiona w Starym Testamencie przez nadanie Prawa i nauczanie proroków. W Ewangelii znajdujemy bardzo wymowną scenę przemienienia Pana Jezusa na górze Tabor (Mt 17,1-8). Uczniowie widzą swego Mistrza, z którym rozmawiają Mojżesz i Eliasz – najwybitniejsi przedstawiciele Prawa i Proroków. Ten dialog pokazuje, że Jezus wchodzi w ich dziedzictwo i będzie kontynuował ich misję.

Andrzej Danilewicz SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Jest takie miejsce, taki dom...

Poniedziałkowy wrześniowy poranek. Słońce nieśpiesznie wstaje za horyzontem. W Kleosinie, małej podlaskiej miejscowości, powoli budzi się życie. Leżący przy głównej szosie klasztor werbistowski zaczyna swój stały rytm dnia.

W kaplicy pojawia się światło. Najstarsi członkowie wspólnoty zaczynają już swoje prywatne modlitwy, aby o godz. 6.45 modlić się ze wszystkimi. W tym samym czasie zaczyna się ruch w domku obok – kaplicy sióstr eucharystek, gdzie od godz. 6.00 słychać dźwięczne głosy odmawianej jutrzni. Nie inaczej jest w znajdującym się obok budynków klasztornych kościele parafialnym pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Brat zakrystian już od świtu krząta się przy codziennych obowiązkach: otwiera bramę i drzwi kościoła, przygotowuje wszystko do Mszy św., bo już po godz. 6.00 pojawiają się tu pierwsi parafianie. Natomiast kaplica domowa księży werbistów pw. św. Kazimierza gromadzi na porannej Eucharystii domowników, siostry zakonne, okolicznych mieszkańców i pracowników domu.

Katarzyna Walenciej

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Werbiści mają...

.… Założyciela, który wiarą góry przenosił

Jesienią 1874 r., za namową biskupa Hongkongu, św. Arnold decyduje się wziąć udział w tworzeniu niemieckojęzycznego seminarium misyjnego. Ktoś z czytelników może powiedzieć: „Jak to – wziąć udział? Chyba decyduje się założyć seminarium?”. Otóż nie, Arnold Janssen nie widział siebie w roli założyciela. Ta zaszczytna funkcja miała przypaść w udziale proboszczowi von Essen, w parafii którego o. Arnold spotkał wspomnianego biskupa. Von Essen był doktorem teologii i znaczącą figurą w diecezji Münster. Doświadczenie, wykształcenie, kontakty, zaufanie władz kościelnych i narodu Bożego – wszystko wydawało się przemawiać na jego korzyść. Wszystko, oprócz być może... ziarenka gorczycy, czyli wiary w to, co się robi, wiary w powinność przed Bogiem i wiary w Bożą pomoc. Na tym polu przewagę miał o. Arnold.

Chociaż wg wstępnych ustaleń o. Arnold i ks. von Essen mieli zakładać seminarium wspólnie, to ich drogi dosyć szybko rozeszły się. Nie … Założyciela, który wiarą góry przenosiłjej wierze nie tylko mógł liczyć na Bożą pomoc, ale jednocześnie jak gdyby „zmuszał” Pana Boga do działania. Im bardziej zagłębimy się w życiorysie św. Arnolda, tym więcej odkryjemy wspaniałych przykładów jego wiary.

Dariusz Pielak SVD

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Werbistowscy świadkowie wiary

O. Jan Mazantowicz SVD (1915-1967)

„Szedł do klasztoru z pieśnią  »Serdeczna Matko« na ustach.”

Jan urodził się 5 lutego 1915 r. w miejscowości Gołębin Stary, w diecezji poznańskiej, w wielodzietnej rodzinie Tomasza i Michaliny z domu Zastróżna. Ojciec poległ w czasie I wojny światowej. Pani Michalina samotnie zajmowała się domem i wychowaniem dzieci. W rodzinie panowała bardzo religijna atmosfera. Jan był ministrantem w rodzinnej parafii w Wyskoci. Po ukończeniu szkoły podstawowej w sierpniu 1929 r. wstąpił do prowadzonego przez werbistów niższego seminarium w Domu Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bruczkowie Wielkopolskim, gdzie w 1935 r. złożył pomyślnie egzamin dojrzałości. We wrześniu tegoż roku rozpoczął nowicjat zakonny w Domu św. Stanisława Kostki w Chludowie k. Poznania. Po nowicjacie i rocznym studium filozofii udał się w 1937 r. na dalsze studia filozoficzno-teologiczne do werbistowskiego Wyższego Seminarium Duchownego mieszczącego się w Domu św. Gabriela w Mödling k. Wiednia. W obawie przed aresztowaniem przez hitlerowców, w sierpniu 1939 r., wraz z innymi studentami z Polski Jan musiał opuścić Austrię. Schronili się w Holandii, w Domu św. Michała w Steylu, a następnie w Domu św. Franciszka Ksawerego w Teteringen. Tam Jan dokończył potajemnie studia teologiczne. Święcenia diakonatu otrzymał 15 czerwca 1941 r. w Hertogenbosch, a święcenia kapłańskie 29 czerwca tegoż roku w Helvoirt. Do zakończenia wojny pracował jako duszpasterz polonijny w Holandii i Belgii.

Janusz Brzozowski SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

„Nie zapomnij o nas”

Dzisiejsze środki komunikacji pozwalają nam w krótkim czasie przemieszczać się  z jednego krańca świata na drugi. Tak oto w ciągu czternastu godzin między 20 a 21 marca przeniosłem się z Akry do Rzymu, po drodze zatrzymując się na kilka godzin w Istambule, który daje wrażenie miasta łączącego różne światy. Jeszcze wieczorem 20 marca siedziałem z trzema współbraćmi, o. Markiem Dąbrowskim, br. Andrzejem Kędziorą i o. Mirkiem Wołodką z Togo na lotnisku Kotoka w Akrze, a już 21 marca po południu witał mnie o. Juraj Cibula i pan Stefano na lotnisku Leonarda da Vinci w Fiumicino k. Rzymu. W tym krótkim czasie z Afryki przeniosłem się do Europy. Jednak to zbyt szybki przeskok, aby fizyczna zmiana miejsca zamieszkania pociągnęła za sobą natychmiastowe oderwanie się od dotychczasowego miejsca pobytu. Człowiek nie może tak po prostu zostawić 14 lat życia, jakby były jakimś przypadkowym epizodem. Nie może też automatycznie oderwać się od ludzi, z którymi dzielił przez te lata życie, jakby był jakąś zaprogramowaną maszyną.

Władysław Madziar SVDWŁOCHY

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Matko naszych powrotów

Ludzie w Afryce są ze swej natury religijni. Modlą się prawie zawsze. Modlitwa jest jakby ich oddechem. Rozmowa ze swym Stwórcą i Ojcem oraz ciągły kontakt z Nim są wielką potrzebą ich serc. Widzą Boga we wschodzącym słońcu, a kiedy ono zachodzi, dziękują za jasność dnia i błogosławieństwo. Nie ma chwili, w której Bóg nie byłby im potrzebny. Życie i Bóg to dwie nierozerwalne rzeczywistości w afrykańskiej codzienności.

Często jest mi dane słyszeć stwierdzenie: „widziałem Boga”. I Afrykańczycy są tego tak pewni, że aż trudno nie wierzyć w to, co mówią. Dla nich „widzieć Boga” znaczy doświadczyć Jego obecności, Jego pomocy w chwilach po ludzku trudnych. Potrafią widzieć Boga tam, gdzie mnie jest trudno Go zobaczyć – pomimo lat formacji religijnej i zakonnej. To Afrykańczyk w swej prostocie i szczerości może uczyć mnie dostrzegać Boga.

Dolores Zok SSpS

w: Matko Afryki, Pieniężno 2017

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Miesięcznik MISJONARZ
ul. Ostrobramska 98, 04-118 Warszawa
Tel.: +48 22 610 78 70 w. 15
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W następnych numerach:

  • bp Jerzy Mazur SVD, Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny
  • Henryk Kałuża SVD, Zgromadzenie Słowa Bożego – sprawa ludzka czy boska?
  • Jerzy Kuźma SVD, Będziecie moimi świadkami