Share

Drodzy Czytelnicy!

Chrystus zmartwychwstał. Wszystkim się zdawało, że Jezus nie żyje – wszystkim: Apostołom, św. Marii Magdalenie i innym kobietom towarzyszącym Jezusowi, Piłatowi, żołnierzom strzegącym grobu, uczestnikom i gapiom Jezusowej drogi kaźni na Golgotę... – jednak Jezus powstał z martwych, jak zapowiedział. Uprzedzał swoich uczniów, mówił o swojej śmierci, a oni nie uwierzyli, nie zrozumieli, nie potrafili zaufać Jego słowom. Czy to dziwne? Nam, z perspektywy setek lat, wydaje się to dziwne, jednak w owym czasie przekazywana przez Nauczyciela z Nazaretu informacja o śmierci dla wszystkich była niezrozumiała – na tyle, że nie dali jej wiary...

Tymczasem jednak Chrystus, już po wszystkim, ukazał się najpierw w ogrodzie przy grobie Marii Magdalenie, a potem Apostołom w zaryglowanym Wieczerniku. Mistyk św. Ignacy Loyola twierdzi też, że wcześniej Boży Syn spotkał się ze swoją Matką. Od tamtego pamiętnego dnia Jezus żyje – JA JESTEM. Gdziekolwiek się spojrzy, kogokolwiek się zobaczy, dokądkolwiek pobiegnie się myślą, On jest. Życie się toczy, z całym jego pięknem i szpetotą, przejawami dobra i zła...

Również w miesięczniku misjonarzy werbistów po wprowadzeniu w świętowanie uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego szybko przechodzimy do artykułów opisujących życie na antypodach – w dalekich krajach misyjnych, m.in. u Ewenków i Buriatów, u Papuasów i Filipińczyków, u Malgaszów i Togijczyków. To, co opisują autorzy tych tekstów, to normalna codzienność mieszkańców tamtych części globu, choć nam wydaje się egzotyką. Jednak i mieszkańcy tych krajów, wierzący w Chrystusa, będą świętowali Wielkanoc. Nie zapominajmy o nich i o ich pasterzach w naszych modlitwach.

W ubiegłorocznym wielkanocnym orędziu Urbi et orbi papież Franciszek powiedział: „Ostatnim słowem nie są już śmierć, samotność i lęk. Jest takie słowo, które wykracza poza granice ludzkiej wyobraźni, i które tylko Bóg może wypowiedzieć: jest to słowo zmartwychwstania (...). Mocą Bożej miłości »oddala ono zbrodnie, z przewin obmywa, przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym, rozprasza nienawiść, usposabia do zgody i ugina potęgi« (Exultet)”.

Dobrych Świąt Wielkanocnych!

Lidia Popielewicz

 

 

 

Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał!

Z okazji 90. urodzin zapytano Czesława Miłosza, laureata literackiej Nagrody Nobla z 1980 r., czy miał udane życie. W odpowiedzi Miłosz powiedział tylko jedno słowo: „nie”. Jak się okazało, wyznanie Miłosza wielu ludzi przyjęło jako niezręczne, a wręcz niestosowne, bo przecież w naszym świecie takich rzeczy nie powinno się mówić. Większość osób uważa, że czyjeś prywatne niepowodzenie, nawet jeśli jest to niespełnienie wielkiego pisarza, powinno pozostać w ukryciu. Świat chce słuchać o sukcesach, a nie o porażkach.

Jan Wróblewski SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Na styku historii, kultur i religii. Werbiści w Czycie

Jedną z bardziej wyjątkowych misji, prowadzoną przez werbistów w Regii Ural, jest parafia w mieście Czyta. To stolica Kraju Zabajkalskiego w azjatyckiej części Rosji. „Nie, to nie jest Syberia” – podkreślają mieszkańcy tych ziem. Syberia sięga od Uralu po jezioro Bajkał. Jego zaś wschodnie wybrzeże należy do Buriacji, a dalej rozciąga się właśnie Kraj Zabajkalski i Daleki Wschód, u brzegów oceanu. Zanim nastała era samolotów, samo dotarcie do Czyty było sporym wyzwaniem. Jeśli przelot z Moskwy trwa „zaledwie” siedem godzin, to podróż koleją transsyberyjską zajmuje cztery doby, jako że do pokonania mamy ponad 6 tys. km. Jeszcze 3 tys. km i kolejne parę dni w pociągu, i wysiadamy we Władywostoku – po „tamtej” stronie Rosji.

Jakub Błaszczyszyn SVDROSJA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Miłość, zrozumienie, akceptacja i przebaczenie

Z s. Ewą Lidią Mazur SSpS,  misjonarką na Filipinach, rozmawia Lidia Popielewicz

Już od wielu lat Siostra pracuje na misjach na Filipinach. Jakie były etapy tej pracy?

Misyjne Zgromadzenie Służebnic Ducha Świętego ma dwie prowincje na Filipinach, Południową i Północną. Od 27 lat pracuję, pełniąc różne funkcje, w Cebu City – mieście leżącym w Prowincji Południowej, a od ośmiu lat w Domu Dobrego Samarytanina. Dom ten powstał przy współpracy z księżmi werbistami, szczególnie przy wsparciu byłego generała, o. Heinza Kulüke. To misjonarze werbiści zobaczyli, że na ulicach mieszkają dzieci i całe rodziny, pozbawione dachu nad głową. Dlatego najpierw powstało miejsce, gdzie wydawaliśmy bezdomnym posiłki. Natomiast w 2009 r., dzięki darowiznom bogatej rodziny z Cebu City, mogliśmy zaaranżować Dom Dobrego Samarytanina.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Papieska intencja modlitewna

Za lekarzy i personel organizacji humanitarnych, przebywających na obszarach objętych wojną, którzy narażają własne życie, by ocalić innych.

Niemal każdego dnia docierają do nas informacje o nowych konfliktach zbrojnych w różnych zakątkach świata. Wojny w Syrii, Iraku, Jemenie, na Ukrainie i w wielu innych krajach powodują ciężkie kryzysy humanitarne. Ryzyko śmierci głodowej, brak opieki medycznej, niemożność znalezienia pracy, konieczność ucieczki z własnego kraju i przebywanie w obozach dla uchodźców, to codzienność ludzi żyjących w strefach konfliktów. Najbardziej cierpią jednak dzieci.

Siostra klauzurowa (Służebnice Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

W świetle Słowa

Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę  i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś  muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę” (Łk 19,5-7).

Nieoczekiwana zmiana miejsc

Przeciwieństwem miłości wcale nie jest nienawiść, ale obojętność. Nigdy nie zmienimy człowieka przez omijanie go szerokim łukiem. Dlatego Jezus nie mógł przejść obok Zacheusza, udając, że go nie widzi ukrytego wśród gałęzi sykomory. Zatrzymuje się więc pod drzewem i spogląda w górę. Widzi jednak coś więcej niż znienawidzonego celnika z Jerycha. Dostrzega w Zacheuszu pogubionego człowieka, którego serce wyrywa się do czegoś bardziej. Widzi chorego, który potrzebuje lekarza (por. Mk 2,17). Widzi radość aniołów, która za chwilę wybuchnie (por. Łk 15,10). Spoglądając w górę, widzi niebo.

Andrzej Danilewicz SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Moje życie ciągle się zmienia

Od czasu mojego przybycia na Madagaskar trudno mi cokolwiek zaplanować, bo co jakiś czas zmieniam  miejsce posługiwania.

Najpierw byłem dziewięć miesięcy w domu formacyjnym w Fianarantsoa, gdzie uczyłem się języka malgaskiego. Potem dostałem nominację na wikarego w Ambatondrazaka, ale nieco wcześniej miałem spędzić trzy miesiące w stolicy, aby zastąpić współbrata wyjeżdżającego na urlop. W tym czasie przyszła wiadomość, że jednak bardziej potrzebny będę w Vohilavie, więc kolejna przeprowadzka. Po czterech miesiącach w Vohilavie jeszcze jedna zmiana i teraz jestem w Mananjary. W każdym miejscu chciałem się zadomowić, poznać ludzi i ich dialekt, jednak wszędzie byłem zbyt krótko. Starałem się żyć wg słów św. Józefa Freinademetza, które umieściłem na zaproszeniu na prymicje: „Ze wszystkich miejsc na świecie najpiękniejsze jest dla mnie to, gdzie chce mnie Bóg”. Posłuszny woli przełożonych, idę tam, gdzie mnie poślą.

Adam Brodzik SVD MADAGASKAR

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Werbiści mają...

...nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusa (cz. I)

Na początku pragnę zaznaczyć, że w cyklu artykułów „Werbiści mają...” nie chodzi jedynie o to, co dziś jest żywe i obecne w naszym życiu duchowym i w naszym działaniu, ale o sprawy, które dla werbistów były ważne lub ważnymi być powinny. Do takich niezwykle ważnych spraw należy nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dlaczego jest ono tak ważne dla werbistów? Otóż dlatego, że właśnie dzięki niemu zakon w ogóle powstał. Jak wiadomo, za oficjalną datę powstania werbistów przyjmuje się otwarcie domu misyjnego w miejscowości Steyl w Holandii. Było to 8 września 1875 r. Do tego momentu przywiodła jednak założyciela werbistów, św. Arnolda Janssena, dłuższa duchowa droga.

Dariusz Pielak SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Werbistowscy świadkowie wiary

O. Karol Dworaczek SVD (1867-1919)

„Służył polskim emigrantom.”

Karol urodził się 7 września 1867 r. w Bytomiu, w górniczej rodzinie Sebastiana i Albertyny z domu Apostoł. Miał sześcioro rodzeństwa. Rodzina była bardzo religijna. Karol oraz jego starszy brat Teofil byli ministrantami w rodzinnej parafii. Po ukończeniu szkoły podstawowej w rodzinnym mieście, ze względu na trudną sytuację materialną rodziny, Karol podjął pracę w biurze mierniczym kopalni, gdzie w krótkim czasie awansował na stanowisko asystenta mierniczego. Uczęszczał również do szkoły górniczej. Głos powołania rozbrzmiewał jednak z coraz większą siłą w jego sercu.

Janusz Brzozowski SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Kiedy jeden etap się kończy...

Już jakiś czas temu rozpoczął się nowy rok liturgiczny a u nas w Katolickim Instytucie Teologicznym w Bomana zakończył się rok akademicki 2017/2018 i rozpoczęliśmy wakacje. Podobnie jest w życiu. Jeden etap kończy się, aby mógł rozpocząć się następny.

Zmiany bywają uciążliwe, szczególnie te, które nas zaskakują, których się obawiamy albo których sensu nie pojmujemy. Kiedy patrzy się wstecz, widzi się, że niektóre zmiany były prawdziwym błogosławieństwem, a inne wynikały z konieczności. Co do niektórych, to nie jesteśmy tak do końca pewni, jak mamy je rozumieć; pozostają dla nas tajemnicą. Taką tajemnicą pozostaje konieczność rozwiązania wspólnoty karmelitanek w Bomana, a tym samym koniec istnienia klasztoru karmelitańskiego w Papui Nowej Gwinei.

Zenon Szabłowiński SVD PAPUA-NOWA GWINEA

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Ojciec Marian – patriota i „nowy Kolumb"

W ubiegłym roku obchodziliśmy 100-lecie urodzin  o. Mariana Żelazka SVD, wielkiego patrioty i misjonarza.

Urodzony w Palędziu pod Poznaniem w roku odzyskania niepodległości i początków walki o tę niepodległość, o. Marian wzrastał w etosie pracy organicznej i powstania wielkopolskiego. Po 123 latach zaborów Polska doczekała się wolności i w takiej atmosferze dwudziestolecia międzywojennego wzrastał mały Marian. Umocniony silnymi więziami rodzinnymi w wielodzietnej, bo 16-osobowej rodzinie (z 2 dzieci adoptowanych), chłopiec miał szczęście odkrywać tę Polskę i z nią się identyfikować.

Andrzej Dzida SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Aż na krańce świata. Popularna historia misji cz. 21

Jednym z ostatnich terenów Europy, na które dotarło chrześcijaństwo, było Pomorze Zachodnie. Pomorzanie byli odgrodzeni od Polski pasmem borów nadnoteckich i nadwarciańskich, a od Niemców „żywym wałem” ludów wieleckich. Intensywnie rozwijali gospodarkę morską i własne struktury polityczne oparte na licznych i bogatych miastach.

Swoją niezależność Pomorzanie budowali na długotrwałym osłabieniu Polski i Cesarstwa Niemieckiego. Sytuacja zmieniła się, gdy w Polsce samodzielne rządy objął Bolesław III Krzywousty.

Andrzej Miotk SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Miesięcznik MISJONARZ
ul. Ostrobramska 98, 04-118 Warszawa
Tel.: +48 22 610 78 70 w. 15
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W następnych numerach:

  • Dariusz Pielak SVD, Moje spotkanie z o. Marianem Żelazkiem SVD
  • Konrad Keler SVD, Taniec w celebracjach religijnych