Share

ALASKA! Przygoda życia – życie z przygodą

Pocztówka dla turystów i surowe reguły przetrwania

Do najbliższego kapłana mam go dzinę i 20 minut lotu. Izolacja i samotność dla wielu są przyczyną depresji, dlatego trzeba dobrze się zorganizować, by się w nią nie wplątać. Bp Chad miał już wielu, którzy z tego powodu wyjechali po krótkim czasie pobytu na Alasce, dlatego co kwartał organizuje nam trzydniowe spotkania formacyjno-rekolekcyjne. Spotkać się, oczyścić duszę, pomodlić, zrobić zakupy i wrócić, skąd się przyjechało. Fajna sprawa. Nikt nikomu niczego nie zazdrości, nie przechwala się, każdy jedzie na takim samym wozie. To są radosne spotkania.

Stanisław Róż SVD • USA – ALASKA

 

 
 
 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

25 lat z Biblią

Moje zaangażowanie w pracę i studia biblijne zaczęło się jeszcze we wczesnych latach studiów. W 1994 r. miałem wyjątkową możliwość wyjechania na doświadczenie misyjne jako seminarzysta studiujący w Chicago. Spędziłem wtedy dwa lata w Botswanie, gdzie szybko zrozumiałem, że efektywność pracy pastoralnej czy edukacyjnej w afrykańskim kontekście zależy od jej ugruntowania w Piśmie Świętym.

Bazując na tych doświadczeniach, po powrocie z Botswany kontynuowałem studia teologiczne w Catholic Theological Union w Chicago, skupiając się na studiach biblijnych.  Tam też, za zachętą bardzo zaangażowanych i fascynujących wykładowców przedmiotów biblijnych, zdobyłem tytuł magisterski w tejże dziedzinie. Za namową mojej promotorki, prof. Barbary Reid OP, zacząłem też myśleć o przyszłym ukierunkowaniu się na pracę z Biblią jako wykładowca.

Wojciech Szupuła SVD • KENIA

 

 

Misja jak arka Noego

W styczniu tego roku podczas werbistowskiego spotkania wszystkich współbraci w Cali (Kolumbia) zostało ustalone, że po Wielkanocy dokonamy zmian personalnych w naszych parafiach.

Po blisko ośmiu latach na misji w Vigía del Fuerte dostałem przeznaczenie do Murindó, czyli mojej starej misji jeszcze z czasów kleryckiej praktyki pastoralnej, którą odbywałem ponad dekadę temu. Murindó oddalone jest stąd o ok. 3,5 godziny drogi łodzią w dół rzeki Atrato. Mój współbrat, br. Renato, z którym pracowałem przez ostatnie dwa lata, otrzymał w styczniu informację, z opóźnieniem – z powodu braku Internetu, o śmierci ojca. Po naszym werbistowskim spotkaniu udał się zatem na planowany w tym roku, choć nieco przyśpieszony urlop, aby towarzyszyć rodzinie. Pod koniec lutego dotarł na misję inny współbrat, pochodzący z Indii, który ma mnie zastąpić jako proboszcz. Razem z nim podjęliśmy działania, aby stopniowowprowadzić go w realia pracy na misji w Vigía del Fuerte.

Michał Radomski SVD • KOLUMBIA

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Pół wieku wspólnej drogi

Ewangelizacja Indian w Ameryce Południowej rozpoczęła się wraz z przybyciem pierwszych misjonarzy – franciszkanów, jezuitów, dominikanów i zakonników z wielu innych zgromadzeń. Tereny dzisiejszego Paragwaju były znane już w czasach kolonizacji tych ziem dzięki redukcjom franciszkańskim i jezuickim, których ruiny można spotkać do dziś.

Praca werbistów wśród Indian Mbya Guarani rozpoczęła się w 1910 r. To założyciel, o. Arnold Janssen wysłał pierwszych misjonarzy, by założyć misję indiańską nad rzeką Monday. Na początku XX w. również inne zakony, np. oblaci i salezjanie, zaczęły prowadzić działalność misyjną wśród Indian w Paragwaju. I nie tylko zakony męskie i żeńskie zaangażowały się w systematyczną pracę wśród Indian.

Henryk Gąska SVD • PARAGWAJ

 

 

Orędzie na Światowy Dzień Misyjny 2020 r. (fragmenty)

Oto, ja poślij mnie! ( Iz 6,8)

(...) powołanie do misji, zaproszenie do wyjścia ze swoich ograniczeń ze względu na miłość Boga i bliźniego jawi się jako szansa dzielenia się, służby, wstawiennictwa. Misja, którą Bóg powierza każdemu z nas, sprawia, że przechodzimy od bojaźliwego i zamkniętego „ja” do „ja” odnalezionego i odnowionego przez dar z siebie.

W ofierze krzyżowej, w której wypełnia się misja Jezusa (por. J 19,28-30), Bóg objawia, że Jego miłość jest dla każdego i dla wszystkich (por. J 19,26-27). I prosi nas o naszą osobistą gotowość do bycia posłanymi, ponieważ On jest Miłością w odwiecznej dynamice misyjnej, zawsze wychodzącej poza siebie samego, aby dać życie. Z miłości do człowieka Bóg Ojciec posłał swego Syna Jezusa (por. J 3,16). Jezus jest misjonarzem Ojca: Jego Osoba i Jego dzieło jest całkowitym posłuszeństwem woli Ojca (por. J 4,34; 6,38; 8,12-30; Hbr 10,5-10). Z kolei Jezus, dla nas ukrzyżowany i zmartwychwstały, pociąga nas w swojej dynamice miłości swoim Duchem, ożywiającym Kościół, który czyni nas uczniami Chrystusa i posyła nas na misje do świata i do narodów.

papież Franciszek, Rzym,

u św. Jana na Laterania, 31 maja 2020 r., uroczystość Zesłania Ducha Świętego

za: vatican.va

 

 

 

Świat misyjny – Łotwa

Praca duszpasterska i remonty

Serdecznie pozdrawiam z werbistowskiej misji w Limbazi na Łotwie. Dziękuję wszystkim, którzy wspierają modlitwą i ofiarą materialną. Tylko dzięki pomocy dobrych ludzi jest możliwa praca duszpasterska w naszych łotewskich parafiach w Limbazi, Salacgrivie, Mazsalaca i Igate.
PRACA DUSZPASTERSKA – LIMBAZI I SALACGRIVA
Limbazi nie jest dużą parafią. W niedzielę na Mszy św. pojawia się tu ok. 25 osób. Jednak bywają też dni, kiedy w Eucharystii uczestniczy nawet 35 osób, szczególnie w ostatnie niedziele miesiąca – wtedy przyjeżdża siostra zakonna i prowadzi Szkołę Niedzielną dla dzieci. W te dni zazwyczaj jest też kazanie dla dzieci (ok. 10), aktywnie uczestniczących w katechezie i homilii. Po każdej Mszy św. jest błogosławieństwo dzieci. Dzieciom to się podoba szczególnie, gdyż mogą indywidualnie podejść do księdza, otrzymać błogosławieństwo

i cukierek.

Tomasz Dudziuk SVD • ŁOTWA

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Drodzy Czytelnicy!

W czasie, gdy pandemia Covid-19 zbiera śmiertelne żniwo w świecie a zło zdaje się wszechobecne, obok, skromnie i niepostrzeżenie, istnieje dobro, rozjaśniające mroki, w których pogrąża się świat i życie człowieka. Wszak chwasty  i rośliny przynoszące dobre owoce mają rosnąć obok siebie, o czym nam, wierzącym w Chrystusa, powiedział nasz Mistrz i Mędrzec nad mędrcami – Jezus (zob. Mt 13,29-30). On też ostrzegał, że nie należy wyrywać chwastu, ponieważ jego korzenie mogą być tak splątane z inną rośliną, że mogłoby to doprowadzić do jej zniszczenia.
To, czy codzienność człowieka – w każdym zakątku ziemi – rozbłyska światłem, czy pozostaje w ciemności, zależy od... człowieka – od tego, czy korzystając z daru wolnej woli wybiera dobro czy zło, zwraca się ku Bogu i drugiemu człowiekowi czy odwraca się plecami i idzie w przeciwnym kierunku.
Z pewnością misjonarze i misjonarki obrali kierunek na służbę drugiemu człowiekowi, bo o to poprosił ich sam Jezus. Nie odmówili Mu i konsekwentnie, niektórzy od wielu lat, pozostają w Jego służbie. Istnieje nieskończone bogactwo związane z tym, w jaki sposób można pomóc drugiemu człowiekowi. Niektórych uczynił Pan Bóg „biegłymi” w Biblii, a oni ukochali tę Księgę i dzielą się z innymi wiedzą o niej, np. na uniwersytetach, sympozjach i kursach. Innych zaprowadził do pozostających na marginesie Indian – czy to w Paragwaju, czy to w Kolumbii, a oni pokochali ten lud i walczą razem z nimi o ich prawa, o godne życie, o przetrwanie. Jeszcze innych doprowadził do wiernych w młodych Kościołach afrykańskich, garstki katolików na Łotwie czy tych żyjących w niezwykle surowych warunkach klimatu Alaski. Wszyscy ci misjonarze – a to tylko wybrane przykłady – służą pomocą człowiekowi, każdy na swój-Boży sposób, by przyczynić się do pomnażania dobra w świecie, a ten staje się jaśniejszy.
Czyż nie jest fascynujące żyć dla drugiego człowieka, czynić dobro, być narzędziem w ręku Boga? O ile piękniejsza byłaby nasza codzienność, gdybyśmy częściej świadomie podejmowali dobro, aby życie – nasze i innych – miało inny smak i sens. Tu, w Polsce i wszędzie, gdzie żyje człowiek.
Pan Bóg zdaje się codziennie pytać każdego z nas:
Kogo mam posłać? Czy jestem gotowy odpowiedzieć: Oto ja, poślij mnie!? A o tym z troską pisze papież Franciszek w orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Misyjny.

Lidia Popielewicz

 

 

 

 

 

 

 

Papieska intencja modlitewna – październik

Módlmy się, aby wierni świeccy, a szczególnie kobiety, na mocy chrztu w większym stopniu byli włączani w podejmowanie odpowiedzialności za Kościół.

W dzisiejszej dobie Kościoła coraz bardziej klaruje się potrzeba świadomego zaangażowania się każdego ochrzczonego i bierzmowanego w misję głoszenia Ewangelii oraz konieczność aktywniejszej współpracy pomiędzy świeckimi, konsekrowanymi i duchownymi w parafiach i w instytucjach kościelnych. Budzi się także nowa świadomość, że odpowiedzialności za Kościół nikt, kto jest jego członkiem, nie może przerzucać na innych. Misji głoszenia Ewangelii nie można zastrzegać tylko dla duchownych. Każdy ochrzczony i bierzmowany chrześcijanin powinien stać się „uczniem-misjonarzem” – podkreśla niejednokrotnie papież Franciszek. „Wszędzie tam, gdzie obecny jest człowiek ochrzczony, tam żyje Kościół. Wszędzie tam, gdzie człowiek bierzmowany rozpowszechnia Ewangelię, Chrystus ją w nim głosi” – zauważa z naciskiem kard. Robert Sarah. Kościół to mistyczne Ciało Chrystusa, ożywiane charyzmatami Ducha Świętego. Wszyscy ochrzczeni są więc wezwani do składania świadectwa o Chrystusie każdego dnia i na każdym etapie życia.

siostra klauzurowa

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

W świetle Słowa

My, trędowaci

Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!” Na ten widok rzekł do nich: „Idźcie, pokażcie się kapłanom!” A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu. A był to Samarytanin (Łk 17,12-16).

Jezus idzie do Jerozolimy. Nie jest to jednak pielgrzymka, jaką żydzi odbywali, aby się uświęcić i złożyć ofiarę przebłagalną w świątyni. On idzie, by sam stać się ofiarą i w ten sposób zbawić swój lud od jego grzechów (Mt 1,21). Swoistym symbolem tego ludu jest owych dziesięciu trędowatych, których Jezus spotyka w drodze do Miasta Świętego. Tak jak trędowaci są odłączeni od wspólnoty, tak Zbawiciel umrze za tych, którzy są odłączeni od Boga. Nim jednak dojdzie do ukrzyżowania, już teraz krzyżują się ich drogi.

Andrzej Danilewicz SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Werbiści mają...

... medalik

Każdemu etapowi przygotowania do całkowitego poświęcenia się Bogu w Zgromadzeniu Słowa Bożego towarzyszą znaczące elementy symboliczne. W nowicjacie, który tę drogę otwiera, otrzymujemy zakonny habit, a przy pierwszych ślubach zakonnych na szyi pojawia się tzw. medalik werbistowski.
Nasz medalik w zasadzie nie jest znany wśród ludzi wierzących, bo zawsze był uważany za kwestię wewnętrzną zgromadzenia i otrzymywali go jedynie adepci werbistów właśnie przy okazji pierwszych ślubów. Z drugiej strony, podstawowe elementy medalika, czyli wizerunek Serca Jezusowego z unoszącym się nad Nim Duchem Świętym, są dosyć częstym motywem w werbistowskich pamiątkach. Motyw ten został wykorzystany już w medalionach przygotowanych z okazji kanonizacji św. Arnolda i św. Józefa Freinademetza czy też w różańcach z wizerunkiem św. Arnolda. Nie można zatem twierdzić, że idea ta jest zastrzeżona tylko dla składających śluby.

Dariusz Pielak SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Werbistowscy świadkowie wiary

O. Wincenty Podbiel SVD (1913-1993)

Wincenty urodził się 9 kwietnia 1913 r. w Rozbarku k. Bytomia, w rodzinie Jana i Katarzyny z domu Gołąbek. Ojciec przez kilkanaście lat był górnikiem, a później przekwalifikował się na pielęgniarza. Matka zajmowała się domem i wychowaniem dzieci. Po kilku latach rodzina Podbielów przeprowadziła się do Rybnika, gdzie Wincenty w 1927 r. ukończył szkołę podstawową. W październiku tegoż roku rozpoczął praktykę w Biurze Adwokacko-Notarialnym, uczęszczając równocześnie do Szkoły Kupiecko-Handlowej. Po ukończeniu tejże szkoły w 1930 r. podjął pracę w Miejskich Zakładach Przemysłowych w Rybniku. Uczestniczył w tym czasie w kursie matematyczno-przyrodniczym oraz uczył się prywatnie łaciny. Od dawna bowiem pragnął zostać kapłanem.

Janusz Brzozowski SVD

 

 
 
 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Różaniec

W maju w 1997 r. przyszli do mnie katechiści z prośbą, abym odprawił Mszę św. w Queli (Angola). Zaczęła się pora sucha i katechiści zapewniali mnie, że droga jest bezpieczna, już rozminowana i wznowiony został na niej ruch samochodowy do Queli.

Z ciekawości zapytałem, ilu jest w Queli katolików. Z uśmiechem odpowiedzieli, że bardzo dużo. A kiedy była tam ostatnio Msza św.? Zanim odpowiedzieli na to pytanie, po cichu przez jakiś czas coś ustalali w swoim języku, aż w końcu padła odpowiedź, że 16 lub 17 lat temu. Pełen sceptycyzmu stwierdziłem, że w takim razie nie uchował się tam ani jeden katolik. Katechiści zaprzeczyli. „Ojcze, codziennie się modlimy”, zapewniali. Powiedziałem, żeby w takim razie wrócili do siebie, ja za trzy tygodnie do nich przyjadę w sobotę a w niedzielę odprawię Mszę św. Trochę mi nie dowierzali, ale powiedziałem, że moje słowo – jak zwykle mawiam – jest droższe niż pieniądze.

Edward Sito SVD • ANGOLA

 

 

 

 

 

Miesięcznik MISJONARZ
ul. Ostrobramska 98, 04-118 Warszawa
Tel.: +48 22 280 99 65
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W następnych numerach:

  • Michał Radomski SVD, Gdy czas cierpienia zatoczy koło
  • Jan Zwolski, Misje nad brzegami Jangcy