Share

Drodzy Czytelnicy

Podróżowanie jest w obecnych czasach sprawą łatwą, o ile zainteresowana podróżą osoba zamieszkuje jeden z krajów np. Unii Europejskiej. Może wówczas przemieszczać się w dowolnym czasie i na różne sposoby – i jedynie odległość oraz zasoby portfela decydują, jaki środek transportu wybiera.

Inaczej jest w krajach misyjnych, gdzie drogi, jak również brak dostępności do środków komunikacji powodują, że podróżowanie – przemieszczanie się staje się problemem, zarówno dla ich mieszkańców, jak i misjonarzy. A przecież nie o turystykę czy podróże krajoznawcze tu chodzi, lecz o podstawowe sprawy: dotarcie do ludzi z Dobrą Nowiną, czyli o ratowanie dusz czy dotarcie do lekarza, czyli o ratowanie życia ludzkiego. Do tego celu na misjach potrzebne są różne środki transportu – samochód, łódź, koń czy muł, motocykl, rower – w zależności od ukształtowania terenu, sieci dróg lub jej braku. Wiadomo też, że misjonarze zazwyczaj pracują wśród ludzi ubogich, którzy nie dysponują żadnym z wymienionych środków, ani też nie mogą pomóc w jego zakupie.

Dlatego z pomocą przychodzą przyjaciele misji mieszkający w Europie czy Stanach Zjednoczonych, którzy potrafią dzielić się swoimi pieniędzmi i w ten sposób wspierać dzieło misyjne Kościoła, wysyłając swoje oszczędności na środki transportu dla misjonarzy. Istnieją również organizacje zajmujące się tego rodzaju pomocą, jak np. MIVA Polska, czy takie działania, jak coroczna werbistowska akcja pomocy kierowców na rzecz środków transportu w krajach misyjnych. Dzięki takiej pomocy misjonarze, np. br. dr Jerzy Kuźma SVD lub o. Adam Klinikowski SVD, docierają czy to z pomocą medyczną w Papui Nowej Gwinei, czy to z pomocą duchową – opieką duszpasterską do 43 kaplic w Argentynie. Bez samochodu – ani rusz! Artykuły zamieszczone na pierwszych stronach tego numeru „Misjonarza” pokazują wagę problemu. A ponieważ ten numer „Misjonarza” ukazuje się w okresie wakacyjno-urlopowym, publikujemy w nim też inne materiały, opowiadające o ciekawych miejscach na ziemi, do których docierają turyści, pielgrzymi czy pojedyncze osoby.

Oddajemy do rąk Czytelników werbistowski miesięcznik z życzeniami dobrej lektury podczas urlopu albo w czasie wolnym od pracy.

Lidia Popielewicz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

125 lat Kościoła

W tym roku nasza archidiecezja, czyli archidiecezja Akry, obchodzi 125 lat istnienia Kościoła katolickiego na jej terenie. To przed 125 laty dwaj holenderscy misjonarze, ks. Otto Hiberer i ks. Eugene Rose z Cape Coast, siedziby zarządcy Złotego Wybrzeża, będącego kolonią angielską, przybyli do Akry. Akra była wtedy niewielką rybacką mieściną położoną nad Zatoką Gwinejską, jakby zepchniętą do wód zatoki przez napierający z głębi kraju, buchający zielenią tropikalny busz afrykański.

Tu, w Akrze, 31 stycznia 1893 r. ci dwaj misjonarze odprawili pierwszą Mszę św., na której był jeden katolik, wcześniej ochrzczony w sąsiednim Togo, oraz dwóch ciekawskich. Po trzech latach  niesamowitego wysiłku i potu misjonarze wycofali się z Akry. Wrogi stosunek szczepu Ga zamieszkującego te tereny, zabójczy klimat, choroby tropikalne, takie jak malaria, cholera, żółta i czarna febra, zmusiły misjonarzy do opuszczenia tego terenu.

Janusz Schillitz SVD • GHANA

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Służyć jako lekarz wiejski ludności

Papua Nowa Gwinea to od 20 lat moja misyjna ojczyzna. Kraj wielkości Polski, który w ostatnim 50-leciu przeszedł przyspieszoną transformację, chcąc dołączyć do epoki komputerów i Internetu. Kraj o wysokim przyroście naturalnym, gdzie w ostatnim 20-leciu liczba ludności wzrosła dwukrotnie i obecnie liczy ok. 8 mln. Jednak postęp ekonomiczny związany z wydobyciem surowców naturalnych widoczny jest głównie w miastach, natomiast ludność wiejska coraz bardziej pozostaje w tyle. O zwiększającej się różnicy w poziomie życia między miastem a wsią świadczyć może fakt, potwierdzony w ostatnio przeprowadzonych badaniach, że mieszkańcy wiosek żyją średnio o 10 lat krócej niż mieszkańcy miast. Wstydem napawa to, że PNG plasuje się na końcu listy krajów świata, pokazującej wskaźniki zdrowotności, np. śmiertelności małych dzieci czy okołoporodowej. Jedną z przyczyn takiego stanu jest dotkliwy brak lekarzy i innych pracowników służby zdrowia. Wg statystyk Światowej Organizacji Zdrowia, w PNG jeden lekarz teoretycznie przypada na 17 tys. osób, a w rzeczywistości wygląda to tak, że 90% lekarzy pracuje w miastach. Tymczasem ludność wiejska stanowi 85% mieszkańców kraju i pozbawiona jest opieki zdrowotnej.

Jerzy Kuźma SVD • PAPUA NOWA GWINEA

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

El Soberbio

W uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego po raz kolejny usłyszeliśmy ewangeliczny nakaz Chrystusa: Idźcie na cały świat i głoście Dobrą Nowinę całemu stworzeniu (por. Mk 16,15). Te słowa przypominają nam, że Kościół jest misyjny, że nie możemy zachować skarbu Ewangelii tylko dla nas, ale jesteśmy wezwani, aby dzielić się wiarą w Chrystusa z wszystkimi, zwłaszcza z tymi, którzy go jeszcze nie znają. Od ponad 20 lat staram się to czynić w Argentynie: najpierw w Rafael Calzada, na obrzeżach Buenos Aires, potem w Posadas i Resistencia, a od ponad trzech lat w El Soberbio.

Adam Klinikowski SVD • ARGENTYNA

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Papieskie intencje modlitewne - lipiec

Aby kapłani, którzy doświadczają zmęczenia i samotności w swojej pracy duszpasterskiej, znaleźli pomoc i pocieszenie  w przyjaźni Pana i braci.

Dar przyjaźni – ofiarowany i przyjęty umacnia człowieka. To dar wolnego i dojrzałego serca, które bezinteresownie przynosi drugiej osobie swoje bogactwo i potrafi przyjąć dar drugiego. Pięknie widać to w życiu misjonarzy i przyjaciół: bł. Michała Tomaszka OFMConv i bł. Zbigniewa Strzałkowskiego OFMConv. Polscy franciszkanie wraz z o. Jarosławem Wysoczańskim OFMConv tworzyli trzyosobową wspólnotę w Pariacoto w Peru, która żyła w klimacie przyjaźni, wzajemnie wspierając się w surowych andyjskich warunkach życia. Potrafili wymienić się terminem urlopu w Polsce i zamiast brata Zbyszka pierwszy na urlop pojechał brat Jarek. Wspólnie poznawali kraj, kulturę i język. Ich jedność w przyjaźni dała im siłę wytrwania w misji w dniu męczeństwa 9 września 1991 r. Zostali wyniesieni na ołtarze 5 grudnia 2015 r. w Chimbote w Peru. Dziś pokazują, jak owocuje życie Ewangelią i jaką siłą może być przyjaźń z Panem i z braćmi.

sk

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Papieskie intencje modlitewne - sierpień

Aby decyzje ekonomiczne i polityczne chroniły rodziny jako jeden ze skarbów ludzkości.

Chronić skarb rodziny! To intencja tego miesiąca. Modlimy się za przestrzeń ekonomiczną i polityczną, ponieważ od niej zależą warunki życia rodzin, podjęte w tej sferze decyzje będą wspierać albo niszczyć rodzinę. Polityka prorodzinna musi być najpierw zadeklarowana, a potem konsekwentnie realizowana, aby tworzyć sprzyjające warunki życia rodzin. „»Ryzykując zbytnie uproszczenie możemy powiedzieć, że żyjemy w kulturze, która wywiera na ludzi młodych presję, by nie zakładali rodziny ze względu na brak perspektyw na przyszłość. A ta sama kultura proponuje innym tak wiele opcji, że również oni są odwodzeni od założenia rodziny«. W niektórych krajach, wielu ludzi młodych »często odkłada ślub z powodu problemów ekonomicznych, problemów z pracą bądź ze studiami. Czasem są to inne motywy, takie jak wpływ ideologii, które pomniejszają znaczenie małżeństwa i rodziny, doświadczenie niepowodzenia innych małżeństw, na które oni nie chcą się narażać, strach przed czymś, co uważają za zbyt wielkie i święte, ułatwienia socjalne i korzyści ekonomiczne wypływające z tytułu konkubinatu (…)«” (Franciszek, Amoris laetitia, nr 40). Te i inne wyzwania i zagrożenia zdrowego wizerunku rodziny utrudniają dziś jej założenie i funkcjonowanie.

sk

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

W świetle Słowa

 

„Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi” (Mt 5,13).

Nowe imię

Każdy, komu zdarzyło się jeść na obiad niesolone ziemniaki, musi przyznać, że nie było to zachwycające przeżycie kulinarne. A zabrakło jedynie szczypty soli.

Jeszcze w nie tak odległych czasach soli używano także do konserwowania żywności. Zimą sól sypiemy na drogi, dzięki czemu nie musimy zdobywać trudnych umiejętności poruszania się po lodzie. I choć dziś sól jest dla nas łatwo dostępna, to w przeszłości była bardzo cennym towarem. W czasach rzymskich stanowiła nawet środek płatniczy. Łacińskie słowo salarium (zapłata) pochodzi od sal (sól). I to wszystko jest o nas – chrześcijanach, uczniach Chrystusa.

Andrzej Danilewicz SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

Misja wśród Łotyszy cz. 12

Werbistowska parafia w Salacgrivie

Salacgriva jest miastem położonym nad Morzem Bałtyckim, niedaleko granicy z Estonią. Miasto to usytuowane jest nad rzeką Salaca, wpływającą w tym miejscu do morza – rzeką czystą, dzięki czemu na całej jej długości znajduje się rezerwat przyrody. W Salacgrivie mieszka ok. 4 tys. osób. Katolicy stanowią niewielką grupę mieszkańców, najwięcej jest luteranów, są też prawosławni oraz ludzie innych wyznań.

Kościół w Salacgrivie został zbudowany przed 20 laty, z darowizn Niemców. Wcześniej Msze św. celebrowano w jednym z domów parafian. Obecnie Msze w kościele są w niedziele i święta; zimą przychodzi na nie ok. 15 osób, latem ok. 25 osób. Większość to ludzie starsi, którym trudno jest przyjść w zimie do kościoła, gdyż temperatura spada wtedy poniżej 0 °C. Przychodzą także młodzi z dziećmi, ale niestety stanowią nieliczną grupę. Choć w naszej parafii jest niewielu wiernych, jednak ci nieliczni troszczą się o kościół – regularnie sprzątają, dbają o kwiaty, robią dekoracje w kościele.

Tomasz Dudziuk SVD ŁOTWA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Wieliczka w Kolumbii

Jakiś czas temu skorzystałem z możliwości odbycia kursu duszpasterstwa młodzieży, organizowanego przez Konferencję Episkopatu Ameryki Łacińskiej (CELAM), która swoją siedzibę ma w Bogocie, stolicy Kolumbii. Kursanci zjechali się prawie ze wszystkich krajów należących do tej strefy, przez co uczestnictwo w kursie było dla mnie świetną okazją do poznania różnych twarzy tego samego Kościoła. Najliczniejszą grupę stanowili Dominikańczycy. Jeden z nich, ks. Benito, opowiedział nam historię pewnej młodej dziewczyny, która stała się kanwą dalszych wydarzeń...

Mariusz Mielczarek SVD • KOLUMBIA

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Ghana oczyma wolontariuszki

Czas w Ghanie płynie innym rytmem niż w Europie.  Można tego doświadczyć w przedwieczornej zadumie,  kiedy powietrze stopniowo ochładza się na skutek wiejącego harmatanu – suchego wiatru znad Sahary, przynoszącego pył pokrywający otaczający świat. Różnice temperatur  o tej porze roku, kiedy na Starym Kontynencie panuje zima, są szczególnie odczuwalne, zwłaszcza na północy kraju.

Na co dzień mieszkam w stolicy Ghany, Akrze, gdzie gorące i wilgotne powietrze towarzyszy mi niemal codziennie, tak jak uliczny gwar i muzyka. Również tempo życia jest tutaj szybsze niż w innych, mniejszych miejscowościach. Ten afrykański kraj, podobnie jak w przyrodzie i w porach roku, łączy w sobie wiele kontrastów. Jako świecka misjonarka doświadczam wielu sprzeczności.

Aleksandra Surmacz • GHANA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Aż na krańce świata. Popularna historia misji cz. 13

Średniowieczne misje orężne

W mentalności średniowiecza władza łączyła w sobie funkcję świecką i religijną. Na królu spoczywał obowiązek rozszerzania panowania Chrystusa. Niestety, często czyniono to w sposób brutalny.

Karol Wielki stosował metodę, według której najpierw zbrojnie podbijał lud, a następnie utrwalał ten podbój poprzez ochrzczenie podbitych. Tak było chociażby w przypadku Sasów. W ten sposób w historii ewangelizacji pojawił się nowy termin – misje orężne.

W drugiej połowie VIII w. jedynym zachodniogermańskim plemieniem, które nie przyjęło chrześcijaństwa, byli Sasi. Ich nazwa pochodzi od noszonego przez nich miecza „saxa”. Dzielili się na luźne grupy, zamieszkujące bezdroża i dzikie puszczańskie tereny. Wierzyli w boga Wotana, czcili źródła, drzewa i święte lasy, składali ofiary ze zwierząt i ludzi, uprawiali rytualny kanibalizm i palili zwłoki. Odczuwali nienawiść do chrześcijaństwa i prześladowali duchownych, którzy musieli opuścić kraj albo ginęli z ich rąk.

Andrzej Miotk SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Werbistowscy świadkowie wiary

O. Hugo Schulz SVD (1910-2004)

Był jednym z wielu misjonarzy,  których wydała święta Warmia.

Hugo urodził się 22 lutego 1910 r. we wsi Wilczków na Warmii, w głęboko wierzącej, wielodzietnej rodzinie Józefa i Marty z domu Pohlmann. Rodzina utrzymywała się z pracy w gospodarstwie rolnym. Do szkoły podstawowej Hugo uczęszczał w rodzinnej miejscowości. Po jej ukończeniu w 1923 r. rozpoczął naukę w werbistowskim niższym seminarium duchownym w Domu św. Wojciecha w Pieniężnie, którą kontynuował w innym werbistowskim niższym seminarium w Domu św. Krzyża w Nysie, gdzie w 1931 r. złożył pomyślnie egzamin dojrzałości. Już dawno postanowił zostać misjonarzem.

Janusz Brzozowski SVD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Miesięcznik MISJONARZ
ul. Ostrobramska 98, 04-118 Warszawa
Tel.: +48 22 610 78 70 w. 15
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W następnych numerach:

  • Adam Brodzik SVD, Jak to pierwszego roku na Madagaskarze było
  • Władysław Madziar SVD, Jacyś dziwni