Share

Drodzy Czytelnicy!

Chociaż lato kalendarzowe kończy się 23 września, to już z początkiem tego miesiąca wiele osób powraca z urlopów i podejmuje obowiązki – w szkole, w pracy, w domu. Zwykła codzienność to zdecydowana większość naszych dni w roku. Czy jest szara? To zależy, jak podchodzimy do wyzwań codzienności, jakie mamy motywacje przy  podejmowaniu decyzji i działań, na czym budujemy nasze zaangażowanie, w czym pokładamy nadzieję. Jestem przekonana, że jeżeli pozwolimy Panu Bogu malować piękny obraz naszego życia, będzie on bogaty w kolory, zdarzenia, ciekawych ludzi... Trzeba tylko (i aż!) Jemu ufać i Jemu powierzać każdą chwilę życia, co nie znaczy oczywiście, że ominą nas różne burze. Może jednak to one stanowią o bogactwie życia?
Bogaci w różne przeżycia są z całą pewnością misjonarze udający się na misje. Ich przygoda życia nie byłaby tak barwna, gdyby nie otwarcie na Pana Boga, usłyszenie głosu Jego wołania, podjęcie z odwagą ryzyka udania się w świat na misje i cały czas utrzymywanie z Nim ścisłego kontaktu, m.in. na modlitwie. Dzięki ścisłej współpracy misjonarzy z Panem Bogiem, dzięki ich ofiarności i odczytywaniu znaków czasu w Duchu Świętym, wiele krajów misyjnych ma już swoją dłuższą lub krótszą historię misji, pisaną ręką Boga i ręką człowieka. W tej historii można niekiedy przywołać misjonarzy z imienia i nazwiska, ale też bywa i tak, że wielu z nich pozostaje bezimiennych. Podobnie jak bezimienni pozostają ludzie, do których zostali posłani, czy osoby wspierające ich modlitwą lub ofiarami materialnymi. Co jest w tym wszystkim najważniejsze? Miłość Boga – Jego troska o każdego człowieka: tego posłanego i tego, do którego został posłany. I o tym jest w każdym artykule zamieszczonym w tym numerze „Misjonarza” – bez względu na kraj, na talenty misjonarza, na rodzaj pracy przez niego wykonywanej.
„W sercu Kościoła będę miłością” – stwierdziła kiedyś św. Teresa od Dzieciątka Jezus, patronka misji i misjonarzy. Oby każdemu zależało na życiu Miłością, świadczeniu o Miłości i zabieganiu o Miłość. Wszak są trzy cnoty: wiara, nadzieja i miłość,
a z nich największa jest miłość (por. 1 Kor 13,13). I oczywiście, w szkole Bożej miłości wciąż jesteśmy w zerówce, jednak warto trwać w tej szkole aż do końca, bo tylko wtedy dojdziemy do celu (zob. Mt 24,13).

Lidia Popielewicz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Miesięcznik MISJONARZ
ul. Ostrobramska 98, 04-118 Warszawa
Tel.: +48 22 280 99 65
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W następnych numerach:

  • Małgorzata Madej, Nowe misyjne areopagi
  • Józef Zapolski SVD, Wciąż utrudnienia z powodu pandemii