Kwiecień 2013
Nr 4/377
Drodzy Czytelnicy!
Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca – napisał św. Paweł w Liście do Hebrajczyków (4,12).
Wielu osobom, słuchającym poruszającej historii np. o cierpieniu człowieka, przechodzą w takich chwilach ciarki po plecach. Jakieś wydarzenie, wzbudzające wielkie współczucie, wywołuje taką reakcję u osoby aktywnie słuchającej. Emocje i budzące się uczucia mogą być jeszcze silniejsze, jeżeli historia dotyczy osoby nam bliskiej.
Sądzę, że analogicznie dzieje się, gdy z zaangażowaniem przystępujemy do wsłuchiwania się w Słowo zapisane w Piśmie Świętym. Wszak to sam Bóg, nasz Ojciec, przemawia do swojego stworzenia – człowieka, który jest Jego dzieckiem. Czyż nie chciałby On dotrzeć do serca każdego z nas tak, aby nim poruszyć i skierować „oczy serca” na Niego samego? W odniesieniu bowiem do Niego, wszystko może nabrać odpowiednich proporcji i właściwej hierarchii ważności. „Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu” – stwierdza św. Augustyn.
Jednak aby Bóg mógł coś przekazać człowiekowi, Jego Słowo powinno być zrozumiałe, tzn. wypowiedziane w języku zrozumiałym dla człowieka. Oczywiście najbardziej zrozumiałym językiem jest język miłości. Biblię określono jako List Miłości Boga, którego adresatem jest człowiek. A zatem Pismo Święte, opowiadające na różne sposoby o Bożej miłości, powinno być zapisane w języku, którym człowiek porozumiewa się z drugim człowiekiem. I chociaż Biblia została już przetłumaczona na wiele języków, wciąż pozostają takie obszary, gdzie praca nad jej tłumaczeniem albo trwa, albo jeszcze jej nawet nie rozpoczęto. Stąd misjonarze podejmują próby, aby takiej sytuacji zaradzić i w inny sposób przekazać teksty biblijne chrześcijanom spragnionym Słowa – o czym pisze na sąsiedniej stronie br. Albert Kurczab SVD z Demokratycznej Republiki Konga.
Czy zdajemy sobie sprawę, w jak komfortowej sytuacji się znajdujemy, mając dostęp do Pisma Świętego „na wyciągnięcie ręki”? Czy korzystamy z tego i rozczytujemy się w Liście Miłości, czy może Księga Pisma leży na półce z książkami i już dawno pokrył ją kurz? Byłaby to wielka szkoda, bo wówczas nie usłyszymy o Miłości i nie będziemy żyli Miłością, a Słowo nie będzie miało szansy, aby być lampą u stóp. Nasuwa się kolejne pytanie: Dokąd wtedy dojdziemy?
Lidia Popielewicz
Redaktor naczelna
spis treści
Słowo Boże w kikongo
Albert Kurczab SVD / DEM. REP. KONGA
Dwanaście lat wśród Dagombów
Mariusz Pacuła SVD / GHANA
Kościół, cerkiew i … Lenin
Marcin Milczanowski SVD / ROSJA
Bóg w Port Moresby
Józef Maciołek SVD / PAPUA-NOWA GWINEA
Papieskie intencje misyjne
w świetle słowa
Patrzeć sercem
Jan J. Stefanów SVD
Historia, jakich tutaj wiele
Ewa Piegdoń SSpS / ZAMBIA
z życia SVD i SSPS
Złoty jubileusz kapłaństwa
Cudowne uzdrowienie a przyjaźń między mennonitami i katolikami
Kościół w świecie
Ekumeniczna modlitwa w katolickiej katedrze
Różne są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan (1 Kor 12,5)
Władysław Dybaś SVD / TOGO
W nieszczęściach widzieć Boże działanie
Rozmowa z o. Edwardem Węgrzynem SVD, misjonarzem w Angoli
700 lat Pieniężna, 1312–2012. Wystawa fotograficzna w Muzeum Misyjno-Etnograficznym
Hiacynta Lorenc SSpS
świat misyjny
Paragwaj
świat misyjny
Od Indian Ache do pracy wśród dzieci
Beniamin Remiorz SVD / PARAGWAJ
Poczta misyjna
Srebrny i złoty jubileusz
Maria Cristina Avalos SSpS / KUBA
Liczy się miłość
Amaria Parczyńska SSpS / UKRAINA
Wspomnienie
O. Jan Dobrowolski SVD (1951-2012)
Alfons Labudda SVD

