Listopad 2008
Nr 11/329
Drodzy Czytelnicy!
Jakiś czas temu uświadomiłam sobie pewien paradoks. Oto na początku listopada polskie cmentarze, a więc miejsca kojarzące się jednoznacznie ze śmiercią, zamieniają się w piękne, tętniące życiem ogrody. Groby pokrywają się pięknymi chryzantemami w różnych kolorach i o różnych kształtach. Zapalone znicze sprawiają, że nocą na cmentarzu jest jasno jak za dnia, a z dala przypomina on płonącą pochodnię. Wokół grobów gromadzą się na modlitwie rodziny – tysiące ludzi pokonuje setki kilometrów, żeby w pierwszych dniach listopada być w miejscu, gdzie żegnali bliskich zmarłych. Na cmentarzu przechadzają się wśród kwiatów i świateł tłumy żyjących – tych, którzy łączą się w pamięci modlitewnej z tymi, którzy odeszli od wszystkiego, co ziemskie i żyją w wieczności. W przedziwny sposób dwa różne światy – świat żyjących na ziemi i świat żyjących życiem wiecznym – łączą się i przenikają nawzajem. Wszyscy są blisko siebie mimo „oddalenia”, mimo tajemnicy związanej ze śmiercią i życiem „w innym świecie”. I niejednokrotnie, snując refleksje wokół tych tajemnic, rodzi się pytanie: Czy rzeczywiście można mówić o śmierci naszych bliskich? Czy nie należy raczej myśleć o nich jako o tych, którzy żyją, aczkolwiek innym życiem? Wszak i my pozostawimy kiedyś wszystko co ziemskie i spotkamy się z nimi w innej rzeczywistości…
Ale dzień, kiedy wspominamy Wszystkich Zmarłych, poprzedza dzień Wszystkich Świętych – tych, którzy osiągnęli niebo i w szczególny sposób mogą wstawiać się za nami u Dobrego Ojca. Czy pamiętamy o tym, żeby im „pozawracać trochę głowę” sprawami z naszego życia, z naszej codzienności? Wszak mamy wśród nich „specjalistów” i w zależności od problemu, z którym się borykamy, możemy wzywać ich pomocy. Myślę, że oni na to czekają, bo czynić dobro jest ich radością, a jednocześnie są oni na tyle dyskretni, że nieprzyzywani nie narzucają się nam. Szturmujmy więc niebo, żeby móc czynić niebo na ziemi.
Dlatego w tym numerze „Misjonarza” przypominamy o świętych Arnoldzie Janssenie i Józefie Freinademetzu, piszemy o beatyfikacji Matki Józefy, przywołujemy pamięć o męczeństwie za wiarę zwykłych-niezwykłych ludzi. Pamiętajmy, że i obecnie wciąż są kraje, gdzie chrześcijanie są prześladowani i giną za wiarę w Jezusa Chrystusa, jak np. w Indiach.
Lidia Popielewicz
Redaktor naczelna
spis treści
Taikia - serce werbistowskich misji w Chinach
Jan Zwolski / CHINY
Arnold Janssen i przypowieść o królestwie
Leo Kleden SVD / INDONEZJA
Rozstrzelają mnie we wtorek... O meksykańskich męczennikach
Eryk Koppa SVD
Papieskie intencje misyjne
w świetle słowa
Otoczmy troską życie
Jan J. Stefanów SVD
Biskup w serbskiej Zrenjaninie
Waldemar Wesoły SVD
Felieton
Mowa nienawiści
Henryk Jerzmański
Z życia SVD i SSpS
Profesja wieczysta
Święcenia w Togo
XIV werbistowska Akcja św. Krzysztofa
To już 25 lat!
Kościół w świecie
Przygotowania do misji
Aby uczestniczyć we Mszy św.
Zabici chrześcijanie w Indiach
Spojrzenie pełne dobroci
Francesca Ratajczak SSpS
Ich nadzieja nie umarła
Janusz Prud SVD / BOTSWANA
O krok od śmierci na Copacabana
Bogdan Nowak SVD
Misjonarze w historii
Werbistowscy męczennicy okresu nazizmu: Sługa Boży kleryk Bronisław Kowalski SVD (1917-1940)
Janusz Brzozowski SVD
świat misyjny
Korea Południowa
świat misyjny
Śladami chrześcijan w Korei Południowej
Barbara Zięba
Wspomnienie
O. Bolesław Gielata SVD (1929-2008)
Alfons Labudda SVD
Wspaniały Bolek
Józef Mazur SVD
Estera na misjach (cz. 10)
Klaszczące wody
Estera Serafin CSDC

