Share

ALASKA! Przygoda życia – życie z przygodą

Szaleniec czy szczęściarz?

Odpowiadając na pytanie posta wione w tytule, mogę stwierdzić, że jestem i szaleńcem, i szczęściarzem. Tak najkrócej można to ująć. A historię, która do tego doprowadziła, można opisać w taki oto sposób:

Pięć minut przed północą, 29 lutego 2016 r. odebrał mnie z lotniska w Warszawie br. Piotr Szewczuk SVD. Przyleciałem z Nairobi, stolicy Kenii. Byłem w kiepskiej formie. Na drugi dzień rano mój współbrat zawiózł mnie do szpitala na ul. Szaserów, by tam szukać odpowiedniego lekarza. Z pomocą pani Beaty ów lekarz zaraz „znalazł się”, ot tak, na korytarzu. Potem czekała mnie długa „droga przez mękę”. Wiele miesięcy niepewności, kilkanaście szpitali, dziesiątki różnych specjalistów – speców od zdrowia i…? … armia ludzi szturmujących Niebo, bym wyzdrowiał. I Pan Bóg chyba sobie w pewnym momencie pomyślał: A może się gość na coś jeszcze przyda? I wyszedłem na prostą.

Stanisław Róż SVD • USA – ALASKA

 
 
 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Miesięcznik MISJONARZ
ul. Ostrobramska 98, 04-118 Warszawa
Tel.: +48 22 610 78 70 w. 15
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W następnych numerach:

  • Jacek Gniadek SVD, Chińskie bułeczki w czasie zarazy
  • Edward Sito SVD, Różaniec