Share

Zgromadzenie Słowa Bożego – sprawa ludzka czy boska?

Pytanie, jak wiele współczesnych pytań. Wszystko zależy od wiary. Jeśli ktoś nie ma wiary, to powie: „Umówili się”, jeśli ktoś ma trochę wiary, choćby tyle co pół ziarnka gorczycy, powie: „Coś w tym jest”. A jak ktoś ma jeszcze trochę zaufania do Opatrzności Bożej, powie prosto: „Bez Pana Boga nie ma szans, nie przetrwałoby!”.

TRZY „POCZĄTKI”

Ale weźmy się za sprawę od początku. Jest XIX w. Niemcy. Westfalia. Miasteczko Goch. Blisko do holenderskich wiatraków. Tylko Mozę trzeba przeskoczyć. Żyła sobie tam zwyczajna rodzina Janssenów. Jak w tamtych latach – liczna. Wszystko było trudniejsze niż dziś. Ale jakoś szło. Nie narzekali, jak dziś narzekają. Dlaczego? No bo było dużo wiary i wypływającej z niej modlitwy. Najcenniejszą z rodzinnych modlitw był Prolog z Ewangelii św. Jana: Na początku było Słowo… Modlono się codziennie raz albo i więcej razy. I właśnie tu jest początek Zgromadzenia Słowa Bożego! Powiecie: „Chłopie, wyluzuj, z czegoś takiego zgromadzenie?”. A tak! Jak z małego ziarenka rozłożyste drzewo. Tak działa Bóg i tyle.

Henryk Kałuża SVD

 

 

 

 

 

 

Więcej w najnowszym numerze miesięcznikawinietka small

 

Miesięcznik MISJONARZ
ul. Ostrobramska 98, 04-118 Warszawa
Tel.: +48 22 610 78 70 w. 15
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W następnych numerach:

  • Paulina Lemańska, Wolontariat APOLLOS